Ciąg dalszy
Obudziłam się i zobaczyłam leżącego Eydena obok mnie.Zobaczyłam które godzina i zdziwiłam się ,że jest już 10,więc wstałam tak by nie obudzić mojego ,,ANIOŁKA".Poszłam do łazienki i wziełam szybki prysznic,skończyłam się myć więc wziełam się owinełam ręcznikiem i po cichu wyszłam z toalety i poszłam do garderoby.Szukałam tak i szukałam ubrania na dziś,nie było zbyt ciepłą więc wybrałam taki oto zestaw:
Gdy wybrałam strój na dziś poszłam do łazienki i by się lekko umalować i uczesać.Włosy spiełam w koka,a jeśli chodzi o malowanie nałożyłam tusz na rzęsy i podkreśliłam kredką do oczu i na koniec usta pomalowałam błyszczykiem.Po jakiś 5 minutach wyszłam z łazienki i pokierowałam się w strone łóżka by obudzić Eydene.
-Eyden wstawaj.
-Musze?
-Jak nie chcesz jechać zemną po rzeczy dla psa to nie.
-Dobra już wstaje.
-Wiedziałam, ja idę do kuchni robić śniadanie a ty idz się ubrać i zejdz na dół.
-Okey.
Powoli zeszłam na dód do kuchni,w której zobaczyłam Sophi robiącom coś przy mikrofalówce.
-Hej mała-powiedziałam z entuzjezmem w głosie.
-Hej a ty co tak ładnie się ubrałaś ?
-Bo wychodze na zakupy,ale widze ,że ty też niczego sobie.
Sophi była ubrana w to :
-No wiesz trzeba ładnie wyglądać,jak wychodzi się na miasto na zakupy.
-Czyli ciebie też nie będzie.
-A ty gdzię się wybierasz ?
-Z Eydenem po rzeczy dla psa.
-Aha.
Na tym skończyliśmy rozmowe,podeszłam do lodówki i nałożyłam sobie i Eydenowi saładki.Po chwili Eyden wzioł talerz i poszedł do jadalni a ja razem z nim.
-Jedz Eyden i jedziemy.
-Jem.
Za jakieś 2 minuty zjadłam a Eyden kończył,ja w tym czsie szybko pobiegłam na góre po torebke i po chwili byłam na dole.
-Jestem gotowy.-oznajmił gotowy Eyden czekający na mnie.
-To wychodzimy.
Miałam już wychodzić kiedy nagle ktoś zadzownił do drzwi.Zdziwiona otworzyłam drzwi i zobaczyłam w nich Lili i Dylan.
-Hej laska.
-OMG co wy tu robicie !!!!-Zaczełam piszczeć i momentalnie je uściskałam.
-Przyszłyśmy cię wyciągnać na miasto.-powiedziały ruwnicześnie
-Ojj ja tera idę z Eydenem na zakupy.
-Po co ?
-Po rzeczy dla psa.
-O ja ty masz psa ?
-Będe miała,właśnie miałam jechać i po psa i po inne rzeczy.
-Okey to masz nasze numery to jak przyjedziesz to zadzwoń.
-No okey ,KOCHAM :*.
Dzięwczyny odeszły a ja z Eydenem poszliśmy do auta.Dojechaliśmy pod centrum handlowe i ruszyliśmy odrazu do zologicznego.
-Dzień dobry w czym moge pomóc?
-Poprosze legowisko dla psa,smycz,miski,obroże,legowisko nad basen karme,obroża ale z diamentami którą moi rodzice zamawiali tak jak inne rzeczy i do tego szafe na ubranka.
-Prosze chwile poczekać zara poszukam zamuwienia.
-Dobrze
Czekałam tak chwile i wkońcu do nas przyszedł z sporą ilośćią rzeczy.
-To wszystko ?
-Tak,na ubranka zara popatrze.
-Oczywiście,a piesek grzecznie czeka na miejscu
( kupiłam te wszystkie rzeczy dla jedbego pieska :
-Moge ją na godzine zostawić z wami.
-Tak a gdzie idzesz?
-Spotkać się z Lili i Dylan w kawiarni.
-Okey ale szybko bo nie będziemy na ciebie czekać zbyt długo.
-Jak najbardziej.
Poszłam jeszcze do kuchni nalać sobie soku pomarańczowego i napisać do dziewczyn.
Do: Lovelek <3
Dylan i co macie czas?
Od : Lovelek <3
Tak a co ?
Do:Lovelek <3
Nie ,bo już wróciłam.Psem zajmą się rodzice na godzine i mam czas ;*.
Od: Lovelek <3
To może spotkamy się w kawiarni w galeri ?
Do:Lovelek <3
Dobra ,jak trafie haha ;*
Od:Lovelek <3
Haha czekaamy i KOCHAMY ;D
Nie odpisywałam,ponieważ nie było sensu jak i tak zara się zobaczymy.Poszłam się jeszcze przebrać e coś innego,więc ruszyłam w strone garderoby.Weszłam i odrazu zabaczyłam strój ,który będzie pasował na to wyjście.Oto on :
-Jedz Eyden i jedziemy.
-Jem.
Za jakieś 2 minuty zjadłam a Eyden kończył,ja w tym czsie szybko pobiegłam na góre po torebke i po chwili byłam na dole.
-Jestem gotowy.-oznajmił gotowy Eyden czekający na mnie.
-To wychodzimy.
Miałam już wychodzić kiedy nagle ktoś zadzownił do drzwi.Zdziwiona otworzyłam drzwi i zobaczyłam w nich Lili i Dylan.
-Hej laska.
-OMG co wy tu robicie !!!!-Zaczełam piszczeć i momentalnie je uściskałam.
-Przyszłyśmy cię wyciągnać na miasto.-powiedziały ruwnicześnie
-Ojj ja tera idę z Eydenem na zakupy.
-Po co ?
-Po rzeczy dla psa.
-O ja ty masz psa ?
-Będe miała,właśnie miałam jechać i po psa i po inne rzeczy.
-Okey to masz nasze numery to jak przyjedziesz to zadzwoń.
-No okey ,KOCHAM :*.
Dzięwczyny odeszły a ja z Eydenem poszliśmy do auta.Dojechaliśmy pod centrum handlowe i ruszyliśmy odrazu do zologicznego.
-Dzień dobry w czym moge pomóc?
-Poprosze legowisko dla psa,smycz,miski,obroże,legowisko nad basen karme,obroża ale z diamentami którą moi rodzice zamawiali tak jak inne rzeczy i do tego szafe na ubranka.
-Prosze chwile poczekać zara poszukam zamuwienia.
-Dobrze
Czekałam tak chwile i wkońcu do nas przyszedł z sporą ilośćią rzeczy.
-To wszystko ?
-Tak,na ubranka zara popatrze.
-Oczywiście,a piesek grzecznie czeka na miejscu
( kupiłam te wszystkie rzeczy dla jedbego pieska :
Legowisko do domu :
Legowisko na dwór czyli nad basen z imieniem pieska :D :
smycz:
obroża:
miski na jedzenie i picie :
Szafa na ubranka :
Pomyślałam ,że wezme jej (będzie to dziewczyna Lola ) jakieś zabawki więc wybrałam takie :
I ta obroża z diamentami :
No i oczywiście pies :
I jeszcze ubranka dla psa ;
- Buciki po domu i skarpetki po domu :

Buciki na dwór

Skarpetki na dwór.

Buciki po domu oczywiście cztery :D
Jeszcze wziełam klatke w której zawioze pieska do domu wyglądała ona tak :
Skarpetki po domu
Po tym wykończającym dniu poszłam z Eydenem i tymi wszystkim tobołami do auta.Włożyliśmy wszystkie rzechy do bagarznika oprycz pieska który siedział w klatce na przednim siedzeniu.Po jakiś 20 minutach byliśmy w domu.Weszliśmy do domy i jak się okazało mama i tata byli już w domu i siedzieli w salonie.
-Już jesteśmy.
-Widze pokaż tego pieska.
Pokazałam mamie pieska a ona tylko otworzyła buzie i powiedziała
-O jaki słodki jest...MÓJ.
- Tak ,żaby nie czasem.
-Moge ją na godzine zostawić z wami.
-Tak a gdzie idzesz?
-Spotkać się z Lili i Dylan w kawiarni.
-Okey ale szybko bo nie będziemy na ciebie czekać zbyt długo.
-Jak najbardziej.
Poszłam jeszcze do kuchni nalać sobie soku pomarańczowego i napisać do dziewczyn.
Do: Lovelek <3
Dylan i co macie czas?
Od : Lovelek <3
Tak a co ?
Do:Lovelek <3
Nie ,bo już wróciłam.Psem zajmą się rodzice na godzine i mam czas ;*.
Od: Lovelek <3
To może spotkamy się w kawiarni w galeri ?
Do:Lovelek <3
Dobra ,jak trafie haha ;*
Od:Lovelek <3
Haha czekaamy i KOCHAMY ;D
Nie odpisywałam,ponieważ nie było sensu jak i tak zara się zobaczymy.Poszłam się jeszcze przebrać e coś innego,więc ruszyłam w strone garderoby.Weszłam i odrazu zabaczyłam strój ,który będzie pasował na to wyjście.Oto on :
Jeśli chodzi o włosy lekko je podkreciłam,wyglądały tak:
Dość szybko się wyrobiłam,co mnie troche zdziwiło.Zeszłam naduł gdzie biegała Lola i bawiła się zabawkami,Zaraz do mnie podbiegła.
-Hej miśiek-powiedziałam do psa.
Ona tylko zaszczekała a ja się uśmiechnełam.
-Emili masz być nie długo,ponieważ mnie i taty nie będzie,a piesek sam nie zostanie.
-Dobrze będe,jak przyjde to z nią wyjde.
-Mamy taką nadzieje.
-Też was kocham.Idę pa.
-Pa kochanie-powiedzieli a ja wyszłam.
Nacisnełam na przysisk i auto się otworzyło i wsiadłam do niego.Mniej więcej droge pamiętałam więc o dziwo dojechałam bez żadnych kłopotów.Wyszłam z samochodu i zkierowałam się w strone wejścia.Chwile po wejści zauważyłam kawiarnie,postanowiłam tam iść i zobaczyć czy nie ma tam przypatkiem dziewczyn.Moje przeczucia się sprawdziły,był tam i siedziała przy jednym ze stolików i piły kawe.
-Hej kicie - powiedziałam z bananem na twarzy.
-Hej-wstały i się uściskałyśmy.
Zaraz podszedł do mnie kelner i złożyłam zamówienie w którym wziełam ciasto orzechowe i kawe tak samo dziewczyny.
-No więc słuchaj Emili mamy dla ciebie bardzo i to bardzo dobrą wiadomość.
-To jaką?-zapytałam ciekawa.
Przeszkodził nam kelner przynosząc nasze zamówienia .Zapłaciłyśmy i powróciłśmy do rozmowy.
-No więc idziesz do tej samej szkoły co my?-zapytała Dylan.
-No raczej -powiedziałam a za chwile zaczełam konsumować moje ciastko.
-No więc(chwila ciszy)do tej samej szkoły i klasy będzie chodził z nami Justin Bieber.-zaczeły piszczeć a ja zadławiłam się ciastkiem.I po co ja jadłm to ciastko ?
-To jakiś żart ?-zapytałam
-A czy wyglądamy jakbyśmy żartowały?-ledwo powiedziała Dylan.
-Nie skąd że.-uśmiechnełam się szeroko
-Nie ważne mamy tylko dwa tygodnie wakacji.
-Niestety.-zrobiłyśmy smutną buźke a zara zaczełam się śmiać, a dziewczny piszczeć po cichy, by nie zrobić z siebie idiotek,chociaż i tak już były.
-Na co wy tak dzikie suki piszczycie?- zaczełam się śmieć.
-Spójrz do tyłu-powiedziała ledwo Lili z otworzoną buzią .
Spojrzałam a tam stał on....we własnej osobie i na żywo Justin Bieber prosze państwa.Już miałam zacząć piszczeć,ale się powstrzymałąm.
-Dziewczyny nie możemy pokazać słabości.-powiedziałam stanowczo,próbując się opanować,ale nie stety nie dałam rady.
-My może się opanujemy,gorzej z tobą.-poweidziałą a zara dodała - Kogo ja do cholery jasnej oszukuje,nie dam rady,chyba ,żę Dylan-powiedziała Lili.
-Na serio,popatrz na nią,ledwo się trzyma odkąd go zobaczyła.
-Może z tąd pójdziemy ? -zapytałą Lili
-Nie ma mowy-wymamrotała Dylan.
-Och prosze cię,mamy ważniejsze rzeczy do roboty.-powiedziałam.
-Na przykład.-wysyczała Dylan.
-Zapomniałaś ,że jutro przyjerzdza Rose ?
-No tak to może choćmy gdzieś indziej ?
-Okay.
Już wstawałyśmy kiedy ktoś do mnie zadzwonił.Wygrzebałam telefon z torebki i odebrałam.
-Halo
-Widze cię-powiedział Justin
-A ty Sherloku gdzie jesteś ,żę mnie widzisz?
-Jak siedzisz ze swoimi przyjaciółkami,które nie mogą się przestać na mnie patrzeć,co jest troche wkurzające-zaśmiał się
-Ty se ze mnie żartujesz czy jaka cholera ?-zapytałam zdezorientowana.
-Nie , w tej chwili gadasza z Justin'em Bieber'em.-zaśmiał się.
-Udowodnij-powiedziałam zirytowana.
-Poczekaj .-wymamrotał zachrupnientym a zarazem seksownym głosem.
Ja zajełam się telefonem a w jednej chwili dziewczyny zaczeły piszczeć.OMG czy ja mam naprawde jego numer? Odwróciłam się i zobaczyłam ,że zmierza w strone naszego stolika.
-I co tera wierzysz.-powiedział w moją strone Bieber.
-........-nic mu nie powiedziałam.
-Halo-zaśmiał się i pomachał przed oczami każdej z nas.
-.......-żadna z nas nic nie powiedziała nawet ,,Tak"
-Widze ,że za bardzo niekontaktujecie wieęc później napisze ,bo jak zadzwonie to nie wiem czy się odezwiedz czyli napisze-powiedział do mnie uwodzicielsko i puścił oczko.
Kiedy odszed od nas ze swoimi gorylami dziewczyny popatrzyły na siebie a zaraz na mnie i zaszeły piszcześtak ,żę musiał je uciszyć kelner.
-O mój Boże masz numer Biebera.-powiedziała podekscytowana Dylan.
-Ogarnijcie się-powiedziałam stanowczo.
-Dobra-wymamrotały równocześnie.
-Jutro o 8 przylatuje Rose,czyli o 7:55 mamy już tam być i na nią czekać,rozumiemey się ?
-Tak,ale jedziemy swoimi autami czy jedna przyjedzie po dwie i jednym autem na lotnisko ?
-No,chyba to kogo autem jedziemy ?-zapytałam.
-Ja moge po was przyjechać i będzie po drodze-wygadała zaraz po zakończeniu zdania .
-Okey to o 7:35 wyjedz i podjedz po którą masz bliżej.
-No spoko -uśmiechneła się Lili
Zebrałyśmy wszystki swoje rzeczy i ruszyłyśmy w strone parkungu na którym stały nasze auta.Kiedy przechodziłyśmy koło jakiś chłopaków słyszałyśmy gwizdanie i komentarze typu ,,Niezłe dupy" żenujące.Pożegnały się całusem w policzek i odjechałyśmy.Dojechałam w szybkim tempie,zaparkowałam samochód na podjeździe i weszłam jak najszybciej by zdążyć.Kiedy otworzyłam drzy za chwile usłyszałam szczekanie,w paru sekundach znalazła się przy mnie Lola.
-Już idziemy,poczekaj chwile-wymamrotałam.
Po chwili Sophi zeszła z Eydenem.
-Gdzie ty tyle czasu byłaś-zapytała z entuzjazmem.
-W kawiarni z dziewczynami.
-Dobra dobra,dziś zostajesz z Eydenem w domu.
-Czemu ?
-Bo rodziców nie będzie do jutra,a ja idę do moich nowych koleżanek.
-Okey a o której wychodzisz ?
-Zaraz.
-Nie dobrze ,bo ja idę z psem.
-To Eyden pójdzie z tobą.
-Ale ja będe biegać a Eyden szybko się zmęczy.
-To najwyżej dziewczyny przyjadą tutaj-uśmiechneła się Sophi.
-Dziękuje-przytuliłam Sophi co odwzajmemniła.
-Ale ja chcę iść z tobą-powiedział Eyden
-A nadążysz ? -zpytałam.
-Tak-odpowiedział stanowczo.
-To idz się przebrać i spotkamy się tu.
-Dobra-Eyden wybełkotał wchodząc na góre.
Sophi już nie było,pewnie była u siebie w pokoju i gadała ze swoją świtą o zmianie miejsca spotkania.Weszłam na góre i skierowałam się do swojego pokoju.Zobaczyłam słodką śpiącą Lole na moim łóżku.Podeszłam cicho do drzwi garderoby by mnie nie usłyszała.Na moje nieszczęście się obudziła,no cóż.Wpełzneła razem ze mną do garderoby.Wziełam taki zestaw :
Ubrałam się w 5 minut wraz z związaniem włosów i pomalowaniem paznokci.Natomiast Loli założyłam obroże i zapiełam smycz i zeszłyśmy na dół gdzie czekał na mnie już Eyden.
-Gotowy-powiedział dumnie.
-Dobra ,chcesz butelke wody?-zapytałam
-Tak,poprosze
Poszłam do kuchni po dwie butelki wody które wyciągnełam z lodówki.Z dwiema butelkami weszłam do holu i podałam jedną butelke Eydenowi.W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.Sophi jak popażona zbiegła na dół mało się nie wywracając.
-Ja otworze
-Widzimy-zaśmiał się Eyden
Kiedy Sophi otworzyła drzwi ujrzałam Biebera,szczęka mało mi i Sophi nie dotkneły ziemi.
-Możemy pogadać ?-zapytał Justin
-Ja?-zapytałam
-A kto?-odpowiedział pytaniem
-No nie wiem.
-To możemy pogadać ?
-Tak jasne-uśmiechnełąm się ukazując moje białe zęby.
Ruszyłam w strone drzwi z Lolą na smyczy.Wyszliśmy poza teren domu.
-No więc po co wyciągnołeś mnie z domu ?
-Ponieważ mam kolege ,który ma siostre.A ta siostra jest modelką,i szukają paru.
-I co mam z tym wspólnego ?
-Masz wszystko czego tam wymagają.
-A co ja będe tam prezentować ?
-Bielizne i ubrania-próbował powstrzymać śmiech.
-Zboczeniec
-Nie ja ci poważnie mówie.
-Niech zgadne ,,Victoria's Secret" ?
-Tak-pokazał swój rządek śnieżnobiałych zębów
-Zastanowie się-wystawiłam język.
-Okey,a gdzię się wybierasz ?
-Pobiegać z bratem , a przy okazji idę z psem-wskazałam na Lole
-Moge dotrzymać ci towarzystwa ?
-Jeśli chcesz-uśmiechnełam się
-To idę się przebrać.
-To ja czekam.
-Jak zawsze-odparł
-Fantazja cię ponosi-zachichotałam
Justin ,,puścił" mi oczko i odszedł a jak weszłam do domu gdzie zobaczyłam tanczącą wyginam śmiało ciało.
-Sophi czy ty masz rybe w tyłku-zaśmiałam się gdy zobaczyłam jej reakcje.
-Nie dosłowie ,ale tak-A tak wogóle co to było.
-Ale co było,ja o niczym nie wiem.
-Tak,tak-odparła rozbawiona
Przerwał nam dzwonek do drzwi,podejrzewałam kto to mógł być.Eyden poszedł otworzyć po czy mnie zawołał.W drzwiach stał Justin ubrany w to :
-Gotowa ?-zapytał z przekonaniem.
-Zawsze i wszędzie-puściłam oczko i zawołałam Eydena.
-Choć idziemy
-Idę.
-To może ja jednak nie pójdę do dziewczyn
-Idź stęskniły się.-wystawiła język,natomiast Justin po cichu się zaśmiał
-Ta na pewno.Życze miłej zabawy
-Dzięki
Kiedy wyszliśmy z domu dałam Eydenowi Lolę by poszedł z nią pobiegać ,natomiast ja biegłam truchtem.Justin biegł koło mnie , i po chwili zaczął rozmowę.
-No więc...-powiedział nie śmiało.
-No więc gadaj wreszcie-odparłam po chwili ciszy.
-No bo mam dwa bilety na mesz koszykówki.
-To dobrze-uśmiechnęłam się
-Ułatwiłaś mi zadanie-zrobił smutną minę.
-Chciała byś się ze mną wybrać ?-zapytał nie śmiało.
-Z chęcią
-To jutro na-sprawdził coś na telefonie-9:45 masz być gotowa.
-Tak jest-wyszczerzyłam się.
~*~
Biegaliśmy jeszcze tak z 2 godziny.Kiedy byliśmy pod moim domem Justin odprowadził mnie pod drzwi.
-To jutro widzimy się na meczu.
-Okey ,a może ja przyjadę swoim autem?
-Jeśli trafisz-posłał mi szyderczy uśmieszek.
-Zamknij się Bieber.
-Mi się zdaje czy ty jesteś pewniejsza od kąd cię spotkałem jako Bieber ?
-Nie no coś ty-przeciągnęłam ostatnie litery.
-Dobra , dobra-pocałowałam go w policzek i otworzyłam drzwi po czym weszłam do środka.Odrazu jak przyszłam do domu podleciały Sophi i jej przyjaciółki.
-I jak było ? - zapytała Sophi
-Bosko-zapiszczałam idąc do kuchni.
-To znaczy ?-zapytały równo dziewczyny.
-Zaprosił mnie na mecz na jutro.
-Aaa to wspaniale-przytuliły mnie
-Wiem to !- wydałam z siebie dziwny dźwięk.
-A na którą ?
- O 10 się zaczyna ale mam być gotowa o 9:45.
-Ale jutro o 8 przyjerzdza Rose.
-Wiem,posiedze z nimi do 9:25.Pojade do domu przebiore się i będe na niego czekała.
-Aha.
-Dobra ja idę zrobić mi i Eydenowi kolacje i dać jeść Loli,więc pa
-Pa
Odeszłam od dziewczyn i wybrałam kierunek kuchnia,podeszłam do lodówki i jak się okazało mieliśmy gotową zapiekanke.Wyjełam ją i wsadziłam do mikrofalówki by ją podgrzać.Po jakiś 10 minutach była wystarczająco ciepła więc ją wyciągnełam sobie i Eydenowi po czy mu to podałam.
-Smacznego
-Nawzajem
Gdy skończyłam talerz odniosłam do zmywarki po czym nasypałam Loli na niseczke karmy i wlałam wody.Zdadła i czekała na mnie. Pożegnałam się z Eydenem buziakiem w policzek i poszłam do swojej garderoby.Wziełam piżame i poczłapałam do łazienki.Zdjełam z siebie brudne ubrania i weszłam pod prysznic.Umyłam ciało płynem do kompania,włosy również umyłam.Po ożeźwiającym prysznicu wydarłam się i założyłam na siebie piżame.Po wyjściu z łazienki zobaczyłam Lole pod drzwiami.Wziełam ją na ręce i położyłam się z nią na łóżku.Ustawiłam jeszcze tylko budzik na siódmą.Po chwili zasnełam z Lolą w ramionach.













































