Ciąg dalszy.
Rano obudził mnie budzik,który ustawiłam wczoraj przed spaniem.Eyden jeszcze spał postanowiłam obudzić go dopiero o 8.Poszłam po ubrania do garderoby, wzięłam coś eleganckiego co wyglądało tak :
Kiedy się ubrałam poszłam iść obudzić Eydena,widać było,że spał ale musiałam go obudzić ponieważ, była już 7:10,więc zaczęłam go budzić.
-Eyden wstawaj.
-Jeszcze 5 minut.
-Wstawaj, bo za nie długo mamy samolot .
-Ale mamy prywatny samolot.
-Tal ale nim lecą nasze wszystkie samochody.
-No okey już idę.
Jak skończyłam rozmowę z Eydenem.poszłam do kuchni a Eyden do swojego pokoju by się ubrać .Szłam powoli do kuchni ,aż wkońcu doszłam i zobaczyłam w niej mamę.
-Hej mamo
-Hej nie widziałaś Eydena ?
-Poszedł teraz ubrać.
-Ale wczoraj jak patrzałam to go nie było w jego pokoju
-Bo spał ze mną.
-Czemu ?
-No bo się bał miał iść z Sophi do KFC jak ty to mówiłaś, a okazało się jaki mi to Eyden powiedział ,że był w kinie z Sophi i jej koleżankami na jakimś horrorze.
-Gdzie Sophi ?
-Nie wiem
-Dobra zrób sobie i Eydenowi śniadanie a ja idę pogadać z Sophi.
-Okey.
Mama poszła, a ja zabrałam się za robienie śniadania dla mnie i Eydena.Postanowiłam zrobić Eydenowi tosty a sobie płatki owsiane z świeżymi owocami.Tosty były gotowe a moje płatki jeszcze stygły.
-Eyden na śniadanie-krzyknęłam z kuchni.
-Już idę.-powiedział schodząc ze schodów.
-Masz tu śniadanie i jedz bo zara jedziemy na lotnisko.
-Ile mam czasu ?
-Z 5 minut.
-Okey.
Eyden zaczął jeść a ja poszłam po moje płatki,wzięłam je i poszłam do salonu i włączyłam telewizor,zara mama przyszła do mnie i powiedziała :
-Emili ruszaj się i jedziemy.
-Dobrze ,już skończyłam.
-Daj to i idź do przed pokoju i zakładaj buty.
-Okey a walizki?-zapytałam
-Tata zapakował ci twoje do samochodu i do dwóch taxówek
-Haha ,aż tyle
-Tak idz
-Idę.
Poszłam do przed pokoju i założyłam buty które wcześniej pokazałam,i poszłam do swojego samochodu.Mama zaczęłam :
-Sophi z kim jedziesz na lotnisko?
-A z kim mogę ?
- Z każdym.
-To ja chcę z Emili-zaczął Eyden
-Dobra to ty Sophi jedziesz z nami-powiedziała mama.
-A nie mogę z Emili ?-zapytał Sophi.
-Jak Emili się zgodzi-powiedział tata.
-Emili?-spytała Sophi
-Okey-powiedziałam z nie chęcią
-To jedziemy-oznajmili równo rodzice.
Wsiedliśmy wszyscy do auta i ruszyliśmy,a za nami siedem taxówek.Na miejsce dojechaliśmy w mniej więcej w 20 minut.Pracownicy wypakowali nasze bagaże ,a my poszliśmy do odprawy,kiedy nas "przeszukali",skończyli w ciągu minuty i poszłam razem ze wszystkimi do samolotu,zajęliśmy swoje miejsca i czekaliśmy by odlecieć,za chwile podszedł jakiś chłopak.
-Hej śliczna ,to miejsce jest wolne ?-zapytał wskazując na miejsce obok.
-Tak śliczny-wystawiłam język.
-Uuuuu ostra-zaśmiał się.
-Ta jasne.
-Tak tak ,a jak masz na imię?-zapytał
-Emili-oznajmiłam nie zainteresowana.
-A ja Justin.
-Interesujące.
Po chwili przyszedł Eyden z toalety.
-Emili ile jeszcze ?
-Jeszcze 2 minuty.
-Okey poczekam.
-Nie masz wyboru.
-Też cię kocham <3.
Pokazałam tylko dziubek
-A to kto ?
- Mój brat.
-Co chcesz ?-zapytałam
-Twój numer,kotku.
-Nie rób z siebie gorszego debila.
-A jestem?
-Zastanów się KOTKU.-podkreśliłam
Poszłam do Eydena ,ale poczułam jak ktoś wsadz mi coś za stanik od tyłu sukienki.Wyciągnełam to i popatrzałam na małą kartke i pisało na niej ,,Ty nie chciałaś podać numeru to ja podałem PS:Zadzwoń ;*
Schowałam karteczke do torebki i doszłam do mamay,taty,Sophi,Eydena.Byliśmy przed lotniskiem gdzie czekały na nas taksówki,ponieważ samochody był już w nowym domu.Wsiedliśmy do taksówek i ruszyliśmy.Po jakiś 20 minutach byliśmy. Moim oczom ukazał się piękny dom:
-Hej śliczna ,to miejsce jest wolne ?-zapytał wskazując na miejsce obok.
-Tak śliczny-wystawiłam język.
-Uuuuu ostra-zaśmiał się.
-Ta jasne.
-Tak tak ,a jak masz na imię?-zapytał
-Emili-oznajmiłam nie zainteresowana.
-A ja Justin.
-Interesujące.
Po chwili przyszedł Eyden z toalety.
-Emili ile jeszcze ?
-Jeszcze 2 minuty.
-Okey poczekam.
-Nie masz wyboru.
-Też cię kocham <3.
Pokazałam tylko dziubek
-A to kto ?
- Mój brat.
***
Rozmowę przerwał nam pilot,który powiedział ,że zara londujemy i mamy zapiąc pasy.Jak powiedział tak zrobiliśmy z Eydenem i nowo poznanym chłopakiem-Justinem.Londowaliśmy z 5 minut i w końcu byliśmy na lotnisku.Wstaliśmy z miejsc i ruszyliśmy z Eydenem w stone wyjścia,ale jak na złość zaczepił mnie Justin.-Co chcesz ?-zapytałam
-Twój numer,kotku.
-Nie rób z siebie gorszego debila.
-A jestem?
-Zastanów się KOTKU.-podkreśliłam
Poszłam do Eydena ,ale poczułam jak ktoś wsadz mi coś za stanik od tyłu sukienki.Wyciągnełam to i popatrzałam na małą kartke i pisało na niej ,,Ty nie chciałaś podać numeru to ja podałem PS:Zadzwoń ;*
Schowałam karteczke do torebki i doszłam do mamay,taty,Sophi,Eydena.Byliśmy przed lotniskiem gdzie czekały na nas taksówki,ponieważ samochody był już w nowym domu.Wsiedliśmy do taksówek i ruszyliśmy.Po jakiś 20 minutach byliśmy. Moim oczom ukazał się piękny dom:
Mama otworzyła drzwi i zabaczyłam taki hol :
Tata wytłumaczył nam gdzie mamy swoje pokoje i poszliśmy do nich.Mój był piękny wyglądał tak :
Moja łazienka:
A na łóżku leżał nowy telefon w cudnej obudowie i laptop :
Zobaczyłam jeszcze jedne drzwi.Poszłam i otworzyłam,moim oczom ukazała się wielka garderoba :
Myślałam ,że zemdleje,usłyszałam jak mama nas woła więc poszłam.Jak się okazało mama chciała nam pokazać reszte domu.
Kuchnia:
Jadalnia:
Salon:
Sala kinowa :
Sala muzyczna,ponieważ rodzice uważają ,że mam potęncjał z Sophi do świewania więc oto i sala :
Później poszliśmy do ogrodu,był wielki:
A na środku ogrodu stała piękna fontana <3 :
Mama powiedziała ,żę jeszcze na ,,deser" jest basen.No właśnie zapomniałam o basenie,zeszliśmy z schodków a ja oniemieniałam był BOSKI :
A nie daleko były meble ogrodowe:
Widaś było z tamtąd tył domu.Postanowiliśmy,że pojedziemy na zakupy ponieważ nie było nic na kolacje.Była dopiero 16,więc poszłam się przebrać.Wybrałam dość wygodny strój,ale jednak buty były na koturnie.Raz się żyje, pomyślałam i ruszyłam w strone walizek gdzie były moje ubrania ,wybrałam ten zestaw :
Było 30 stopni więc nie zmarzzne.Przebrałam się i poszłam do swojego auta.Sklep był blisko więc dojechaliśmy w 6 minut.Kiedy dojechałam wyszłam z auta i pokierowałam się w strone wejścia.Weszłam do sklepu i odrazu poszłam na dział z płatkami poszukać moich ulubionych czekoladowo-orzechowych. Zauważyłam ,że są ale na ostatnie półce która była wysoko.Wyciągnełam ręke i dotknełam je ale niestety tylko koniuszkiem palców.Nagle zobaczyłam ,że ktoś wysiągnoł ręke po po te same pładki co chciałam.Odwróciłam się i zobaczyłam tego samego chłopaka co w samolocie(Justina czy jakoś tak).
-Proszę-powiedział podając mi pładki
-Emm dzięki -uśmiechnełam się.
-Czemu nie zadzwoniłaś ?-zapytał
-Ach tak to jednak mnie pamiętasz,co ja tekiego zrobiłam ?
-A czemu miała byś coś zrobić?
-Bo spotkałam ciebie.
-To źle ?
-Ależ skąd-powiedziałam-A jeśli chodzi czemu nie zadzwoniałm,chodzi o to ,że facet powinien pierwszy zadzwonić -unisłam jednom brew.
-Ale jak mam do ciebie zadzwonić skoro nie mam twojego numeru ?
-To chcesz ?
-No oczywiście-wystawił język
-Masz karteczke ?
-A po co ci ona ?
-Żeby zapisać.
-Masz mój telefon,ale ty też daj mi telefon to i ja ci dam numar.
-Okey,tylko proszę cie nie wydzwaniaj ani nie pisz do mnie w nocy,zrozumiano?
-HAHA oczywiśćie
Zapisałam mu swój numer on zapewne też mi go wpisał do telefonu.
-A gdzie mieszkasz ?
-A co cię to ?
-Chcę wiedzieć
-Daj telefon -powiedziałam
-Poco ci telefon?O! patrz znalazła się karteczka i długopis.
-Debil.
-To daj to i ci zapisze i idę bo pewnie się martwią co ja tyle na tych pładkach robie.
Zapisałam mu adres na karteczce.
-Ja mieszkam niedaleko
-O nie nawet ni przychodz.
-Ździwisz się.
-Oby nie narazie.
-Narazie
Poszłam jeszcze po lody czekoladowe i waniliowe i poszłam do wszystkich
-Gdzie ty byłaś droga damo.
-Na pładka-zaśmiałam się
-Tyle tych pładków było ,że nie mogłaś się zdecydować ?
-Tak dokładnie,a macie wszystko?
-Tyle co cię nie było to cały sklep mogliśmy kupić
-Haha to jedziemy ?
-Tak ale po co ci lody ?
-Do jedzenia
-Chodzcie jedziemy bo już późno.
-Późno jest dopiero 18 godzina.
-Idziemy.
-Dobra Dobra
Gdy wychodziłam zobaczyłam Justina pakującego torby do samochodu,postanowiłam ,że coś zapomniałam i ,że musze się wrócić i ,zę zara przyjade,chciała z nim porozmawiać.
-Momo ja idę jeszcze po chrupki zara przyjade.
-Masz 15 minut z dojezdem 21.
-Dobrze-zrobiłam poważną mine.
Kiedy odjechali weszłam do sklepu i poszłam na dział z chrupkami i popcoornem ponieważ chciałam poglądać jekieś filmy i pogadać z Justinem.Napisałam do niego SMS.
Do Justina:
Justin weź przyjdz na dział z chrupkami.
Od Justina.
Już pędze piękna niewiasto.
Do Justina:
Hahaah PIĘKNA proszę cię.
Po 2 minutach po napisaniu do niego zjawił się.
-No więc co chciałaś
-Pogadać.
-Tak tak to pewnie randka w ciemno.
-Hahaha jeszcze czego ?
-Nie no już powaga.
-Dobra ty się zastanawiaj co chcesz powiedzieć a ja se wybiote chrupki
Wziełam jedne chrupki ,drugie popcoorn i wreszcie się odezwał.
-Poco ci tyle chrupek i wg?
-Chcę oglądać filmy.
-Ze mną ?
-Nie z siostrą i bratem.-wystawiłam język.
-I chłopakiem.
-Ja nie mam chłopaka.
-Dobrze wiedzieć.
-Hahah dobra trzymaj mi te chrupki a ja idę po : żelki tone żelków ,jogurty,i cole.
Stał tam jak głupi a ja poszłam po wszystkie wymienione rzeczy .Wziełam żelki,jogurty.cole i zobaczyłam ,że Juss czeka z tymi chrupkami przy kasie.Podeszłam do niego i za chwile miałam płacić.Gdzy doszła na mnie kolej zapłaciłam i ze wszystkimi siatkamin poszłam do auta z Justinem który mnie do niego odprowadził ,był taki słodki.
Doszliśmy do auta. -Dziękuje ci za pomoc.-powiedziałam
-Nie ma za co.
-Jest i to dużo-zaprzeczyłam sciągając buty.
-Czemu sciągasz buty ?
-Bo mnie noogi bolą.
-Ach tak ?
-Tak jeszcze raz dziękuje.
-Pa
-Pa
Dałam mu całusa w policzek i usiadłam na miejsce kierowcy ,ale drzwi były otwarte ,ponieważ gadałam jeszcze z Justinem.
-Myślałem ,że dasz coś więcej nie tylko w policzek.
-Wyobaźnia cię ponośi.
- Dobranoc.
Tera on dał mi całusa w policzek.
-Dobra jadę bo będe miała ochrzan.
-Pa
-Pa, może jutro się spotkamy jak nie chcesz się pożegna.
-To do jutra.
-Do jutra.
Wreszcie ruszyłam,nie wiem co ale coś mnie u niego pociągało.Do domu o dziwo dojechałam na czas.Wziełam siadki i buty i weszłam do domu,gdzie czekała cała rodzina.
-Jestem!-krzykneła ,tak by cała rodzina mnie słyszała.
Nie usłyszałam odpowiedzi ale zara dobiegł mnie odgło kroków w moją strone.Za chwile przyszedł Eyden z Sophi owinięci ręcznikami,najwidoczniej byli w basenie bo kapała z nich wod.
-Emili jesteśmy sami w domu bo rodzice pojechali na ROMATYCZNĄ KOLACJE a później na noc do hotelu i do jutra tak do południa jesteśmy sami w domu.-Zaczeła Sophi.
-To chyba dobrze ?
-Dobrze?Będzie extra.-powiedział Eytan.
-A wy tera co robicie ?
-Kąpiemy się w basenie.
-To idzcie ja zara do was przyde i też popływam tylko idę się przebrać.
-Okey.
Po skończeniu rozmowy poszłam przebrać się w strój kompielowy , wybrałam taki :
Zaraz po przebraniu się poszłam popływać,Sophi z Eydenem skakali do wody a ja za chwile dołączyłam.
***
Po godzinie spędzonej w wodzie postanowiłam ,że pójde robić kolacje.Zarzuciłam na siebie szlafrok który wcześniej ze sobą wziełąm i wolnymi krokami ruszyłam w strone domu i zawołałam Eydena bo on też ma iść zemną do domu na kolacje i żeby się nie rozchorował,bo z nim nic nie wiadomo.
-Eyden idziesz zemną do domu.
-Czemu?
-Bo idziesz się umyś a później kolacje,jak zrobisz wszystko to będe oglądała film i jak będziesz chciał obejrzysz zemną.
-Okey.
-Eyden wyszedł i poszliśmy wolnym krokiem w stronę domu.Za chwilę doszliśmy do kuchni.-Eyden co chcesz na kolacje ?
-Pładki.
-Dobra ja też pładki.
***
Po jakiś 3 minutach mleko się zagrzało i zalałam nim nasze pładki,po wykonaniu czynności poszliśmy do jadalni gdzie zjedliśmy pładki ze smakiem.Gdy skończyłam z Eydenem jeść pładnki odnieśliśmy je do zmywarki.Eyden poszedł się kompać i ja.Weszłąm do swojej łazienki puściłam wode i obmyłam się szybko.Wyszłam z pod prysznica i ubrałam moją piżame.Wyszłam z łazienki i zobaczyłam siedzącego Eydena na moim łóżku.
-Emili śpiący jestem.
-To idź spać.
-Ale ja chcem spać z tobą.
-No okay wsumie też jestem śpiąc.A Sophi już w domu ?
-Tak kąpie się albo już śpi,
-Dobra to wskakuj do łóżka i spać.A jutro jedziesz zemną po rzeczy dla pieska ?
-Tak ,tak,tak.
Ja poszłam jeszcze na dół włączyć alarm i zamknąć drzwi.Skończyłam i poszłam się położyć a kiedy weszłam do pokoju zobaczyłam Eydena który bawi się na moim telefonie.
-Co robisz u mnie na telefonie.
-Gram ,ale coś przyszło albo coś bo zadzwoniło.
-Daj telefon.
Eyden podał mi telefon i zobaczyłam :
Masz wiadomść od :Justin ^_^
Hej mała masz na jutro jakieś plany ?
Do:Justin ^_^
Mam ;) :p
Od:Justin ^_^
Szkoda ;'/
Już nic nie odpisywałam po prostu zgasiłam światło i położyłam się koło Eydena.Za chwile odpłynełam do krainy snów.



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz