poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział 7

Obudziłam się po przez dzwonek do drzwi.Zerwałam się z łóżka jak poparzona i zeszłam na dół.W drzwiach  stał Justin.
-A ty co jeszcze nie ubrana?
-Cholera wchodz.-otworzyłam szerzej drzwi i poleciałam na góre jak wystrzelona z procy a jeszcze szybciej Justin.
-Ty tu siedz a ja idę się ubrać
-Dobra.
Polazłam do garderoby i wygrzebałam jakąś sukienke.Wyglądało to wszystko tak:
Poszłam jeszcze szybko po kawe do kuchni i wyszłam z domu.Czekałam koło auta Justina.Po chwili weszłam do auta na miejsce pasażera i ruszyliśmy.Po 10 minutach byliśmy.Wyślizgnełam się z auta i szybkimi krokami.Od drzwi przywitała mnie kim uścieskiem,i za chwile dołonczył do nas Justin.
-Czemu jesteście tak późno ?-zapytała poważnie.
-To jego wina-wskazałam na Justina.
-Tak przezemnie jak ja cię....-przerwałam mu.
-Zamknij się ,musze na kogoś zwalić-posłałam mu słodki uśmiech
-Dobra to moja wina-podniusł ręke.
-Dobra choć się ubrać,a ty..idź coś robić.
-Trzymaj-wepchnełam mu swoją kawe.
Poszłam z Kim do pokoju z by się przebrać.Powiedziała ,że pierw mam ubrać sukienke a dopiero później bielizne,wsumie to i tak była sukienka tylko krótka,no ale co mi tam.Założyłam wszystko na siebie i wyszłam do Kim.
-Więc tak wychodzisz w tym po Alice w trakcie piosenki Bruno Marsa.Chodzić wiesz jak i gdzie czyli problemu nie ma.
-Tak-potwierdziłam.
-Natomiast w bieliźnie wychodzisz po Liv i uważaj będziesz 'kroczyć' przy piosence Justina.
-O mój Boże to Justin Bieber-zrobiłam mine typu "A co mnie to obchodzi" i uniosłam jedną brew.
-Bardzo śmieszne.-podszedł Bieber.
-Wiem to-puściłam mu oczko.
-Dobra idź 'kroczyć'-zaśmiał się Bieber.
Walłam go w ramie i poszłam 'kroczyć' hahah to mnie rozwala.Bruno Mars zaczoł śpiewać a Alice poszła.Chwile poczekałam i Kim mnie wypchneła.Szłam jak modelce przystoi,czyli nogi równo i ble ble...Na końcu wybiegu zapozowałam i tymi ruchami wróciłam i szybkim krokiem pobiegłam do mini 'garderoby' poszłam się przebrać.Ten strój po prostu wielbiłam.I pomyśleć ,że to bielizna.Wyszłam i stanełam za Liv która już wychodziła.I znowu to samo.Po zejścu z wybiegu poszłam się przebrać w swoje ciuchy.Wyszłam już przebrana gdzie Justin schodził.
-Nieźle śpiewasz z playbacku-puściłam oczko i próbowałam odejść ale Bieber mnie zaciągnoł do swojej garderoby.
-Co ty robisz idioto-wyrwałam się.
-Nic-powiedział z sarkazmem.
-Ja idę-wystawiłam język.
-Jak nie chcesz zobaczyć mnie bez koszulki to idź.
-To pa-pomachałam i wyszłam,gdzie na moje nie szczęście szłam Kim.
-Co ty robiłaś u Justina-wskazała na drzwi od garderoby.
-Co ? To jest garderoba Justina-zrobiłam zaskoczoną mine.
-Co wy kombinujecie ?
-Nic,to ten zboczeniec mnie tam zaciągnił.
-To ty się tam przebierałaś.-kopła w drzwi po czym się otworzyły i walły Justina.
-No pięknie, i kto mnie zawieźie do domu?-zrobiłąm zawiedzioną mine.
-Ja.
-A tego nieprzytomnego idiote.
-Olga-uśmiechneła się
-Olga?-powtórzyłąm
-Tak to ta-wskazała na grubą kobiete z wąsikiem i jedną złonczonąi brwiż.
-Hahahah,Bieber twoja laska-lekko go kopnełam.
-Co ? Gdzie ? Jak?-zapytał zadowolony.
-Tak tam jest twoja lala-wskazałam na Olge.
-No ja nie moge , niezła-zaśmiał się,oczywiście powiedział to w sarkazmie.
-Wiem to kocie-puściłam mu oczko

środa, 1 stycznia 2014

Rozdział 6

odpowdziłam się przed budzikiem,ponieważ była 6:40.Dla mnie wsumie lepiej ponieważ wyjdę jeszcze z Lolą i nie będe musiała puszczać jej do ogrodu.Wstałam i poszłam w strone łazienki gdzie wziełam szybki prysznic i pomalowałam usta błyszczykiem.Owinięta w ręcznik poszłam do garderoby i założyłam dresy :
Założyłam na siebie ubrania i zeszłam na dół z Lolą.Zapiełam ją na smycz i wyszłam z domu.Szłam ulicami gdzie chodzili ludzie , których nie znałam,ale poczekajcie jedną na pewno znałam.To był Justin.Zabaczył mnie i do mnie podbiegł.
-Hej co ty taki rany ptaszek ?-zapytał ciekawy.
-Musiała wyjśc z psem i szykować się.
-Ale mecz jest dopiero na dziesiątą.
-Tak ale moja przyjaciółka przyjeżdza i musze być o ósmej na lotnisku.
-Aha,ładnie wyglądasz.
-W dresach ? -zapytałam rozbawiona
-Nawet w worku po ziemniakach.
-Wiec dziękuję-zarumieniłam się.
-Ale słodko, ty się rumienisz.
Walłam go tylko w ramie po czym złapał się za nie.Byłam już pod domem pożegnała  się .Weszłam do domu i podreptałam do kuchni.Loli nasypałam jej ulubione jedzenie na miseczkę a sobie zrobiłam kanapki. Nalałam sobie do szklanki soku pomarańczowego i poszłam do jadalni w której zjadłam swój posiłek.Po ukończeniu czynności zaniosłam talerzyk i szklane do zmywarki.Poszłam na górę by zobaczyć na TT.Zobaczyłam , że Justin zaczoł mnie obserwować. Za chwile usłyszałam czyjeś kroki.Wyszłam z pokoju by zobaczyć kto to. Jak się okazało była to Sophi.
-Dziś zajmujesz się Eydenem do puki rodzice nie wrócą.
-Okey.
Usłyszałam dzwonek do drzwi więc poszłam otworzyć.Jak myślałam były to dziewczyny. Poszłam za nimi do auta i pojechałyśmy na lotnisko.
~*~
Po jakiś 15 minutach byłyśmy na lotnisku.Poczekałyśmy chwile i zobaczyłyśmy jak Rose wyłania się za ściany.
-Boże jak ja za wami się stęskniłam-zaczeła szczęśliwa.
-My też-powiedziałyśmy chórem ,po czym ją przytuliłyśmy.
-Która godzina-zapytałam
-9:20 , a czemu pytasz?-odpowiedziała mi również pytaniem Rose
-Bo ma randkę-powiedziała Lili.
-Z kim?-Rose podniosła jedną brew.
-Z Bieberem ! -wykrzyczała 
-Tssa,nie pierdziel.-wygadała się Dylan.
-Tak.-odparłam
-Dobra to już lepiej leć do swojego księcia.
-Naprawdę ?
-Tak
-Kocham cię przyjć później do mnie,a jak chcecie to wszystkie.
-Okay
Pocałowałyśmy się w policzek na pożegnanie i poszłam do samochodu.Wsiadłam odpaliłm auto i pojechałam do domu.Zajechałam pod dom po jakiś 12 minutach.Weszłam do domu i szybko poszłam do garderoby by wyciągnełam czyste ciuchy. Wzięłam to :
Weszłam do łazienki z czystą bielizną i ubraniami do łazienki.Ubrania i bieliznę położyłam na stoliku z ręcznikami obok prysznica.Doczłapałam do prysznica i weszłam i odrazu puściłam ciepłą wodę.Nałożyłam na gąbkę płynu czekoladowego i obmyłam nim ciało.Włosy umyłam kokosowym szamponem,uwielbiałam takie połączenie.Kiedy skończyłam opłukałam się i wyszłam spod prysznica.Włosy zawinęłam ręcznikiem w coś co wyglądało jak turban.Ciało wytarłam ręcznikiem.Po chwili moje ciało było całkowicie suche więc założyłam ubrania.Z głowy ściągnęłam ręcznik i wysuszyłam włosy.Skończyłam po jakiś 7 minutach,więc spięłam je w koka i dodałam kokardkę.Byłam już gotowa więc zeszłam na dół gdzie Sophi robiła coś z dziewczynami i Eydenem.Postanowiłam jeszcze zadzwonić do Justina żeby mi podał mi gdzie mam pojechać.Wyciągnęłam  telefon i zobaczyłam ,że Justin do mnie napisał.Jak podejrzewałam była to ulica na której odbędzie się mecz.Pożegnałam się ze wszystkimi i szybkim krokiem wskoczyłam do auta i wpisałam na nawigacji odpowiednią nazwę ulicy.Mapa mi się już pokazała więc ruszyłam.Jechałam dość szybko ponieważ miałam tylko 20 minut.Byłam tam zaledwie w 7.Wysiadłam z auta i podążyłam do wejścia.Gdy weszłam od razu zobaczyłam Justina.
-Hej
-Hej,ślicznie wyglądasz-odparł Justin przyglądając się mi.
-Dziękuje ty również.
-To idziemy ?-zapytał
-Jasne-uśmiechnęłam się.
-Idziesz po picie albo jedzenie czy pójdziesz usiąść ?
-Idę po picie i jedzenie.
-To chodz.
Poszliśmy we dwójkę do stoiska z jedzeniem i piciem.Justin wziął cole i naczosy a ja popcorn i wodę w kubeczku z rurką.Z kupionymi rzeczami poszliśmy kupić bilety.Już miałam wyciągać portfel ale oczywiście Justin jako gentlemen musiał za mnie zapłacić.No więc jak on zapłacił ja dałam kobiecie napiwek.
-Sama bym zapłaciła-wymamrotałam.
-Tak ale to ja cię zaprosiłem a nie ty mnie-uśmiechnął się szyderczo.
-Faceci-zaśmiałam się.
Zajęliśmy swoje miejsca i tak minął nam mecz.Wygrała drużyna na którą stawiałam oczywiście.Wstaliśmy z miejsc i poszliśmy do wyjścia.
-Emili i co zastanowiłaś się z tą propozycją modelki ?-zapytał ciekawy.
-Tak-uśmiechnęłam się lekko.
-Iii-przeciągnął
-I chyba się zgodzę.
-To pojedziemy tam teraz?-zapytał pełen nadziei. 
-Możemy ale pierw jedziesz się ze mną przebrać.
-Okey-wyszczerzył się.
Wsiadłam do siebie do samochodu i on do swojego samochodu.Po jakiś 10 minutch bylśmy pod moim domem.
-Idziesz?
-Tak,tak.
Weszłam do domu ale o dziwo nikogo nie było.Justin szedł tuż za mną kiedy ja szłam do pokoju po tych przeklętych schodach.Szybkim krokiem poszłam do garderoby i za chwile dołonczył do mnie Justin.
-Ja piepsze po co ci taka duża  garderoba?
-Niech zgadne,na ubrania,ale podejrzewam ,że twoja jest nie mniejsza.
-No dokładnie.
Wziełam szybko czystą bielizne i zestaw,który wyglądał tak : 
Szybkim krokiem poszłam do łazienki gdzie od razu ściągnełam  z siebie brudną bielizne i ubrania.Wziełam szybki prysznic.Po skończeniu ubrałam bielizne i ubrania.Kiedy byłam już ubrana usłyszałam pukanie do drzwi.
-Czego?
-Moge wejść ?-zapytał grzecznie
-Tak
Za chwile wlazł Justin.Ja natomiast usiadłam przy stoliku na którym miałam pełno kosmetykó.Zaczełam się malować,pierw zrobiłam "kreski",nałożyłam tusz na rzęsy i błyszczyk.Jeśli chodzi o włosy wyprostowałam je.
-Co chciałeś?-zapytałam się kończąc prostowanie włosów.
-Nic chciałem popatrzeć jak się szykujesz.
-Tak,ty zdecydowanie jesteś normalny.
-Ma się to coś-puścił mi oczko.
-Dobra chodz , bo długo mozna było by gadać. 
-To choć.
Już gotowa poszłam na dół , a Justina gdzieś wcieło.Za chwile przyszedł.
-Jak ty się tu nie gubisz ?
-Gubie ale ty pewnie tez masz nie lepiej-podniosłam jedną brew.
-Może-uśmiechnął się szyderczo.
Walłam go w ramie i wyszłam przed dom.
-Jedziesz ze mną-zapytał.
-Nie bo jeszcze sobie coś pomyślą. -odparłam sarkastycznie.
-To masz tu adres gdzie jechać-Dostałam adres i wsiadłam do auta. Od razu wpisałam adres w nawigacji i ruszyłam.Jechałam może z 20 minut i byłam na miejscu , gdzie czekał już Justin. 
-To idziemy? 
-Tak-odpowiedziałam.
Wdrapałam się po schodach i zobaczyłam kobiete po 40.
-Dzień dobry ty zapewne jesteś Emili.-oznajmiła szczęśliwa.
-Tak-podeszłam bliżej.
-Więc miło cię poznać.
-Mi również-posłałam jej lekki uśmiech
-Rozmawiałam wczoraj z innymi pracownikami i chcieli byśmy z tobą współpracować.Jeśli byś się zgodziła zaczeli byśmy prace od jutra.
- Również bym chciała z wami współpracować.
-Czyli się zgadzasz ?
-Tak jeśli to odpowiada.-uśmiechnełam się.
-Nam jak najbardziej,czylu jutro na 8 .
-Dobrze i do widzenia-pomachała.
-A i jeszcze coś.
-Tak ?
-To jest twoja agentka-zawołała ją-Kim!Kim!gdzie jesteś?!
-Już idę-usłyszałam
Po chwili do pomieszczenia weszła młoda kobieta:
-Witaj-podała mi rękę po czym ją uścisnęłam.
-Dzień dobry,czyli jutro mam być tu o 8 ?
-Tak,jeśli chcesz możesz iść i widzimy się jutro.
-Dobrze czyli do jutra-pomachałam wychodząc
-Dowidzenia-usłyszałam za sobą.
Kiedy wyszłam z agencji ktoś do mnie zaczął dzwonić mój telefon.Oczywiście odebrałam.
-Słucham?-
-Córcia za 4 dni jedziesz do Kanady.
-Do cioci ?-zapytałam podekcytowana.
-Tak,ktoś musi się zająć końmi.
-Oczywiście a jadę sama?-zapytałam
-Nie,jedzie z tobą Sophi to na pewno,a z Eydenem nic nie wiadomo.
-Okey ja za nie długo będę w domu.
-No ja mam nadzieje bo  jest 18.
-Dobra ja będę w domu o 20 i mam nadzieje ,że już będziesz.
-Oczywiście szefie-zaśmiałam się.
-Pa kochanie.
-Pa.
Rozłączyłam się po czym zobaczyłam ,że Justin czeka koło mojego auta.
-Co ty tu jeszcze robisz ?-spojrzałam  na niego zdziwiona.
-Czekam na ciebie,nie widać ?
-Widać-powiedziałam sarkstycznie.
-Jasne-puścił mi oczko
-No tak.
-A kto do ciebie dzwonił?
-Tata ,że za 4 dni wyjeżdżam.
-Poco i gdzie
-Do Kanady by zając się moimi końmi.
-Czyli długo nie będziemy się widzieć.
-Jeśli tydzień to dla ciebie długo to tak.
-Więc idziemy na kawę ?
-Jak najbardziej-uśmiechnęłam się i złapałam go pod rękę i poszliśmy pod moje auto.
-Jedź za mną.
-Tak jest-zasalutowałam.
On poszedł do swojego i czekał aż  ja odjadę,ponieważ nie wieziała gdzie mam jechać.Jechaliśmy dość długo chyba z 30 minut.Wkońcu dojechaliśmy,dzięki Bogu.Chwyciłam Torbę i już miałam otwierać drzwi ale Bieber mnie wyprzedził.Podziękowałam mu i wysiadłam.Weszliśmy do kawiarni i od razu podszedł do nas kelner.
-Mogę złożyć zamówienie-spytał grzecznie.
-Tak ja poproszę sok pomarańczowy.
-Dobrze a dla ślicznej pani?
-To samo poproszę ale jak by się dało na trzy ciasta orzechowe i dwa czekoladowe.-oznajmiłam.
-Dobrze, soki zaraz będą a na ciasta trzeba chwilkę poczekać.
-Oczywiście-uśmiechnęłam się lekko.
Kelner poszedł i za chwile przyszedł z naszymi sokami.
-Proszę oto soki a ciasta będą za jakieś 5 minut.uśmiechnął się do mnie a ja do niego.
-Dziewczyno ty jesteś  w ciąży?
-Tak z tobą-kopłam go pod stołem.
-Ałł,to bolało-złapał się za nogę
-Bo miało boleć-wyszczerzyłam się.
Przerwał nam kelner przynosząc moje ciasta.
-Ile płace ?
-30 dolarów z piciem
-Proszę-podałam kelnerowi pieniądze ale o 10 dolarów więcej-Reszty nie trzeba-uśmiech obowiązkowo.
-Dobrze-odszedł
Bieber cały czas się na mnie patrzał.
-Coś ci jest-pomachałam mu ręką przed oczami.
-Lepiej niż zwykle-uniósł jedną brew i się uśmiechnął.
Skończyłam pić sok i powoli zbierałam swoje rzeczy,ponieważ była już 19;30.
-Ja idę-Torbę zawiesiłam sobie na przed ramieniu a kartonik z ciastami wziełam do ręki.
-Jeszcze nie-zrobił mine szczeniaczka.
-Musze-skończyłam a zaraz zadzwonił mój telefon.
-Bieber trzymaj-podałam mu torebke,ciasta i klucze od samochodu.Zobaczyłam a na wyświetlaczu pokazał się numer Kim.
-Coś się stało?-przeszłam do sedna.
-Tak albo nie,jutro na 8 mamy próbe na wybiegu,ponieważ po jutrze mamy pokaz bielizny i sukni balowych i chciałam ci powiedzieć.
-Okey.
-A dała byś dziś przyjechać żeby dopasować ci wszystko ?
-Tak będe za 40 minut.
-Okey to pa i czekam
-Pa
Rozłonczyła się.
-Ja pieprze-zabrałam wszystko od Justina i szłam powoli do wyjścia.-Justin zara do mnie podszedł.
-Co się stało ?
-Musze jechać do agencji dopasować ubrania i wogule bo w sobote mam pokaz.
-I ja na nim będę śpiewał.
-Mhhh
Wzięłam telefon i zadzwoniłam do taty ,że będę dopiero za półtorej godziny bo muszę coś załatwić.Nie był do końca zadowolony ale co poradzi ?.Karton z ciastkami włożyłam do bagarznika a Torbę na przednie siedzenie.
-To ja jadę.
-Okey,jutro się zobaczymy,tylko nie rano bo mam próby na występ.
-Ja też, najwyżej po próbach pójdziemy na Kawę-podniosłam jedną brew.
-Ja zawsze chętnie-uśmiechnął się.
-To ja idę,papa-pocałowałam go w policzek i odjechałam.
Pomachał mi i zniknoł mi z pola widzenia.Dojechałam w przeciąg 20 minut,wziełam torbe i szybko wbiegłam po schodach do agencji.
-Już jestem.
-Dobrze
Kim podawała mi przeróżne sukienki ale tylko jedna pasowała bo reszta była za  "gruba" w pasie.Wyglądała ona tak : 
I buty w tym samym kolorze a jeśli codzi o bielizne to taką:
Zajeło nam to jakąś godzine.Zebrałam wszystkie rzeczy ,pożegnałam się i wyszłam.Ze schodów zeszłam powoli i po chwili weszłam do auta.Torbe położyłam tam gdzie była wcześniej i ruszyłam.W domu byłam po 15 minutach.Wziełam torbe i ciasta i weszłam do domu gdzie znów rodziców nie było.Odłożyłam wszystko do kuchni i postanowiłam iść z Lolą.Mój telefon oczywiście zadzwonił w najmniej oczekiwanej chwili.Justin a kto inny .
-Czego ?-powiedziałam zła.
-Jesteś w domu ?
-Tak.
-To przyjdz na chwile do mnie.
-Ale ty wyjdz po mnie.
-Dooobraaa-przeciągnoł
Rozłonczyłam się i zawołałam Lole.Zapiełam jej smycz i wyszłam.Szłam i szłam aż wkońcu zobaczyłam Biebera.
-Co ty do cholery chciałeś odemnie o tej godzinie ? 
-Zobaczyć cię,a tak na poważnie to jedziesz jutro ze mną na te próby,mam na 8.
-Moge jechać ale przez telefon nie mogłeś powiedzieć ?
-Och przeżywasz.
-Za kare odprowadzasz mnie pod dom.
-Zgoda.
Szliśmy 10 minut i byliśmy pod moim domem.Pożegnaliśmy się i poszedł.Weszłam a tam byli już wszyscy.Bez słowa poszłam do kuchni gdzie Loli na miseczke nałożyłam jedzenie i nalałam wode.Sobie natomiast nałożyłam sałatki owocowej,ponieważ musze dbać o linie.Nalałam sobie jeszcze soku i poszłam do jadalni.Kiedy zjadłam odłożyłam wszystko do zmywarki.Kiedy przechodziłam nikogo już nie było.Poszłam szybko do łazienki z czystą bielizną i piżamą.Szybko sie umyłam,wytarłam a pózniej ubrałam piżame.Kiedy byłam umyta poszłam sie położyc z Lolą.Zasnełam szybciej niż sie położyłam.

środa, 20 listopada 2013

Rozdział 5 paparazzich

(...) Już nic nie odpisywałam po prostu zgasiłam światło i położyłam się koło Eydena.Za chwile odpłynełam do krainy snów.

Ciąg dalszy 
Obudziłam się i zobaczyłam leżącego Eydena obok mnie.Zobaczyłam które godzina i zdziwiłam się ,że jest już 10,więc wstałam tak by nie obudzić mojego ,,ANIOŁKA".Poszłam do łazienki i wziełam szybki prysznic,skończyłam się myć więc wziełam się owinełam ręcznikiem i po cichu wyszłam z toalety i poszłam do garderoby.Szukałam tak i szukałam ubrania na dziś,nie było zbyt ciepłą więc wybrałam taki oto zestaw: 
Gdy wybrałam strój na dziś poszłam do łazienki i by się lekko umalować i uczesać.Włosy spiełam w koka,a jeśli chodzi o malowanie nałożyłam tusz na rzęsy i podkreśliłam kredką do oczu i na koniec usta pomalowałam błyszczykiem.Po jakiś 5 minutach wyszłam z łazienki i pokierowałam się w strone łóżka by obudzić Eydene.
-Eyden wstawaj.
-Musze?
-Jak nie chcesz jechać zemną po rzeczy dla psa to nie.
-Dobra już wstaje.
-Wiedziałam, ja idę do kuchni robić śniadanie a ty idz się ubrać i zejdz na dół.
-Okey.
Powoli zeszłam na dód do kuchni,w której zobaczyłam Sophi robiącom coś przy mikrofalówce.
-Hej mała-powiedziałam z entuzjezmem w głosie.
-Hej a ty co tak ładnie się ubrałaś ?
-Bo wychodze na zakupy,ale widze ,że ty też niczego sobie.
Sophi była ubrana w to : 
-No wiesz trzeba ładnie wyglądać,jak wychodzi się na miasto na zakupy.
-Czyli ciebie też nie będzie.
-A ty gdzię się wybierasz ?
-Z Eydenem po rzeczy dla psa.
-Aha.
Na tym skończyliśmy rozmowe,podeszłam do lodówki i nałożyłam sobie i Eydenowi saładki.Po chwili Eyden wzioł talerz i poszedł do jadalni a ja razem z nim.
-Jedz Eyden i jedziemy.
-Jem.
Za jakieś 2 minuty zjadłam  a Eyden kończył,ja w tym czsie szybko pobiegłam na góre po torebke i po chwili byłam na dole.
-Jestem gotowy.-oznajmił gotowy Eyden czekający na mnie.
-To wychodzimy.
Miałam już  wychodzić kiedy nagle ktoś zadzownił do drzwi.Zdziwiona otworzyłam drzwi i zobaczyłam w nich Lili i Dylan.
-Hej laska.
-OMG co wy tu robicie !!!!-Zaczełam piszczeć i momentalnie je uściskałam.
-Przyszłyśmy cię wyciągnać na miasto.-powiedziały ruwnicześnie
-Ojj ja tera idę z Eydenem na zakupy.
-Po co ?
-Po rzeczy dla psa.
-O ja ty masz psa ?
-Będe miała,właśnie miałam jechać i po psa i po inne rzeczy.
-Okey to masz nasze numery to jak przyjedziesz to zadzwoń.
-No okey ,KOCHAM :*.
Dzięwczyny odeszły a ja z Eydenem poszliśmy do auta.Dojechaliśmy pod centrum handlowe i ruszyliśmy odrazu do zologicznego.
-Dzień dobry w czym moge pomóc?
-Poprosze legowisko dla psa,smycz,miski,obroże,legowisko nad basen karme,obroża ale z diamentami którą moi rodzice zamawiali tak jak inne rzeczy i do tego szafe na ubranka.
-Prosze chwile poczekać zara poszukam zamuwienia.
-Dobrze
Czekałam tak chwile i wkońcu do nas przyszedł z sporą ilośćią rzeczy.
-To wszystko ?
-Tak,na ubranka zara popatrze.
-Oczywiście,a piesek grzecznie czeka na miejscu
( kupiłam te wszystkie rzeczy dla jedbego pieska :
Legowisko do domu : 
Legowisko na dwór czyli nad basen z imieniem pieska :D : 
smycz:
obroża:
miski na jedzenie i picie : 
Szafa na ubranka : 
Pomyślałam ,że wezme jej (będzie to dziewczyna Lola ) jakieś zabawki więc wybrałam takie :




I ta obroża z diamentami : 

No i oczywiście pies : 
I jeszcze ubranka dla psa ; 









  1. Buciki po domu i skarpetki po domu : 
    Buciki na dwór 

    Skarpetki na dwór.

    Buciki po domu oczywiście cztery  :D 

    Skarpetki po domu
     Jeszcze wziełam klatke w której zawioze pieska do domu wyglądała ona tak : 

Po tym wykończającym dniu poszłam z Eydenem i tymi wszystkim tobołami do auta.Włożyliśmy wszystkie rzechy do bagarznika oprycz pieska który siedział w klatce na przednim siedzeniu.Po jakiś 20 minutach byliśmy w domu.Weszliśmy do domy i jak się okazało mama i tata byli już w domu i siedzieli w salonie.
-Już jesteśmy.
-Widze pokaż tego pieska.
Pokazałam mamie pieska a ona tylko otworzyła buzie i powiedziała 
-O jaki słodki jest...MÓJ.
- Tak ,żaby nie czasem.

-Moge ją na godzine zostawić z wami.
-Tak a gdzie idzesz?
-Spotkać się z Lili i Dylan w kawiarni.
-Okey ale szybko bo nie będziemy na ciebie czekać zbyt długo.
-Jak najbardziej.
Poszłam  jeszcze do kuchni nalać sobie soku pomarańczowego i napisać do dziewczyn.


Do: Lovelek <3
Dylan i co macie czas?

Od : Lovelek <3
Tak a co ?

Do:Lovelek <3
Nie ,bo już wróciłam.Psem zajmą się rodzice na godzine i mam czas ;*.

Od: Lovelek <3
To może spotkamy się w kawiarni w galeri ?

Do:Lovelek <3
Dobra ,jak trafie haha ;*

Od:Lovelek <3
Haha czekaamy i KOCHAMY ;D

Nie odpisywałam,ponieważ nie było sensu jak i tak zara się zobaczymy.Poszłam się jeszcze przebrać e coś innego,więc ruszyłam w strone garderoby.Weszłam i odrazu zabaczyłam strój ,który będzie pasował na to wyjście.Oto on :
Jeśli chodzi o włosy lekko je podkreciłam,wyglądały tak: 
Dość szybko się wyrobiłam,co mnie troche zdziwiło.Zeszłam naduł gdzie biegała Lola i bawiła się zabawkami,Zaraz do mnie podbiegła.
-Hej miśiek-powiedziałam do psa.
Ona tylko zaszczekała a ja się uśmiechnełam.
-Emili masz być nie długo,ponieważ mnie i taty nie będzie,a piesek sam nie zostanie.
-Dobrze będe,jak przyjde to z nią wyjde.
-Mamy taką nadzieje.
-Też was kocham.Idę pa.
-Pa kochanie-powiedzieli a ja wyszłam.
Nacisnełam na przysisk i auto się otworzyło i wsiadłam do niego.Mniej więcej droge pamiętałam więc o dziwo dojechałam bez żadnych kłopotów.Wyszłam z samochodu i zkierowałam się  w strone wejścia.Chwile po wejści zauważyłam kawiarnie,postanowiłam tam iść i zobaczyć czy nie ma tam przypatkiem dziewczyn.Moje przeczucia się sprawdziły,był tam i siedziała przy jednym ze stolików i piły kawe.
-Hej kicie - powiedziałam z bananem na twarzy.
-Hej-wstały i się uściskałyśmy.
Zaraz podszedł do mnie kelner i złożyłam zamówienie w którym wziełam ciasto orzechowe i kawe tak samo dziewczyny.
-No więc słuchaj Emili mamy dla ciebie bardzo i to bardzo dobrą wiadomość.
-To jaką?-zapytałam ciekawa.
Przeszkodził nam kelner przynosząc nasze zamówienia .Zapłaciłyśmy i powróciłśmy do rozmowy.
-No więc idziesz do tej samej szkoły co my?-zapytała Dylan.
-No raczej -powiedziałam a za chwile zaczełam konsumować moje ciastko.
-No więc(chwila ciszy)do tej samej szkoły i klasy będzie chodził z nami Justin Bieber.-zaczeły piszczeć a ja zadławiłam się ciastkiem.I po co ja jadłm to ciastko ?
-To jakiś żart ?-zapytałam
-A czy wyglądamy jakbyśmy żartowały?-ledwo powiedziała Dylan.
-Nie skąd że.-uśmiechnełam się szeroko
-Nie ważne mamy tylko dwa tygodnie wakacji.
-Niestety.-zrobiłyśmy smutną buźke a zara zaczełam się śmiać, a dziewczny piszczeć po cichy, by nie zrobić z siebie idiotek,chociaż i tak już były.
-Na co wy tak dzikie suki piszczycie?- zaczełam się śmieć.
-Spójrz do tyłu-powiedziała ledwo Lili z otworzoną buzią .
Spojrzałam a tam stał on....we własnej osobie i na żywo Justin Bieber prosze państwa.Już miałam zacząć piszczeć,ale się powstrzymałąm. 
-Dziewczyny nie możemy pokazać słabości.-powiedziałam stanowczo,próbując się opanować,ale nie stety nie dałam rady.
-My może się opanujemy,gorzej z tobą.-poweidziałą a zara dodała - Kogo ja do cholery jasnej oszukuje,nie dam rady,chyba ,żę Dylan-powiedziała Lili.
-Na serio,popatrz na nią,ledwo się trzyma odkąd go zobaczyła.
-Może z tąd pójdziemy ? -zapytałą Lili
-Nie ma mowy-wymamrotała Dylan.
-Och prosze cię,mamy ważniejsze  rzeczy do roboty.-powiedziałam.
-Na przykład.-wysyczała Dylan.
-Zapomniałaś ,że jutro przyjerzdza Rose ?
-No tak to może choćmy gdzieś indziej ?
-Okay.
Już wstawałyśmy kiedy ktoś do mnie zadzwonił.Wygrzebałam telefon z torebki i odebrałam.                         
-Halo
-Widze cię-powiedział Justin
-A ty Sherloku gdzie jesteś ,żę mnie widzisz?
-Jak siedzisz ze swoimi przyjaciółkami,które nie mogą się przestać na mnie patrzeć,co jest troche wkurzające-zaśmiał się 
-Ty se ze mnie żartujesz czy jaka cholera ?-zapytałam zdezorientowana.
-Nie , w tej chwili gadasza z Justin'em Bieber'em.-zaśmiał się.
-Udowodnij-powiedziałam zirytowana.
-Poczekaj .-wymamrotał zachrupnientym a zarazem seksownym głosem.
Ja zajełam się telefonem a w jednej chwili dziewczyny zaczeły piszczeć.OMG czy ja mam naprawde jego numer? Odwróciłam się i zobaczyłam ,że zmierza  w strone naszego stolika.
-I co tera wierzysz.-powiedział w moją strone Bieber.
-........-nic mu nie powiedziałam.
-Halo-zaśmiał się i pomachał przed oczami każdej z nas.
-.......-żadna z nas nic nie powiedziała nawet ,,Tak" 
-Widze ,że za bardzo niekontaktujecie wieęc później napisze ,bo jak zadzwonie to nie wiem czy się odezwiedz czyli napisze-powiedział do mnie uwodzicielsko i puścił oczko.
Kiedy odszed od nas ze swoimi gorylami dziewczyny popatrzyły na siebie a zaraz na mnie i zaszeły piszcześtak ,żę musiał je uciszyć kelner.
-O mój Boże masz numer Biebera.-powiedziała podekscytowana Dylan.
-Ogarnijcie się-powiedziałam stanowczo.
-Dobra-wymamrotały równocześnie.
-Jutro o 8 przylatuje Rose,czyli o 7:55 mamy już tam być i na nią czekać,rozumiemey się ?
-Tak,ale jedziemy swoimi autami czy jedna przyjedzie po dwie i jednym autem na lotnisko ?
-No,chyba to kogo autem jedziemy ?-zapytałam.
-Ja moge po was przyjechać i będzie po drodze-wygadała zaraz po zakończeniu zdania .
-Okey to o 7:35 wyjedz i podjedz po którą masz bliżej.
-No spoko -uśmiechneła się Lili 
Zebrałyśmy wszystki swoje rzeczy i ruszyłyśmy w strone parkungu na którym stały nasze auta.Kiedy przechodziłyśmy koło jakiś chłopaków słyszałyśmy gwizdanie i komentarze typu ,,Niezłe dupy" żenujące.Pożegnały się całusem w policzek i odjechałyśmy.Dojechałam w szybkim tempie,zaparkowałam samochód na podjeździe i weszłam jak najszybciej by zdążyć.Kiedy otworzyłam drzy za chwile usłyszałam szczekanie,w paru sekundach znalazła się przy mnie Lola.
-Już idziemy,poczekaj chwile-wymamrotałam.
Po chwili Sophi zeszła z Eydenem.
-Gdzie ty tyle czasu byłaś-zapytała z entuzjazmem.
-W kawiarni z dziewczynami.
-Dobra dobra,dziś zostajesz  z Eydenem w domu.
-Czemu ?
-Bo rodziców nie będzie do jutra,a ja idę do moich nowych koleżanek.
-Okey a o której wychodzisz ?
-Zaraz.
-Nie dobrze ,bo ja idę z psem.
-To Eyden pójdzie z tobą.
-Ale ja będe biegać a Eyden szybko się zmęczy.
-To najwyżej dziewczyny przyjadą tutaj-uśmiechneła się Sophi.
-Dziękuje-przytuliłam Sophi co odwzajmemniła.
-Ale ja chcę iść z tobą-powiedział Eyden
-A nadążysz ? -zpytałam.
-Tak-odpowiedział stanowczo.
-To idz się przebrać i spotkamy się tu.
-Dobra-Eyden wybełkotał wchodząc na góre.
Sophi już nie było,pewnie była u siebie w pokoju i gadała ze swoją świtą o zmianie miejsca spotkania.Weszłam na góre i skierowałam się do swojego pokoju.Zobaczyłam słodką śpiącą Lole na moim łóżku.Podeszłam cicho do drzwi garderoby by mnie nie usłyszała.Na moje nieszczęście się obudziła,no cóż.Wpełzneła razem ze mną do garderoby.Wziełam taki zestaw : 
Ubrałam się w 5 minut wraz z związaniem włosów i pomalowaniem paznokci.Natomiast Loli założyłam obroże i zapiełam smycz i zeszłyśmy na dół gdzie czekał na mnie już Eyden.
-Gotowy-powiedział dumnie.
-Dobra ,chcesz butelke wody?-zapytałam
-Tak,poprosze
Poszłam do kuchni po dwie butelki wody które  wyciągnełam z lodówki.Z dwiema  butelkami weszłam do holu i podałam jedną butelke Eydenowi.W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.Sophi jak popażona zbiegła na dół mało się nie wywracając.
-Ja otworze
-Widzimy-zaśmiał się Eyden 
Kiedy Sophi otworzyła drzwi ujrzałam Biebera,szczęka mało mi i Sophi nie dotkneły ziemi.
-Możemy pogadać ?-zapytał Justin
-Ja?-zapytałam
-A kto?-odpowiedział pytaniem
-No nie wiem.
-To możemy pogadać ?
-Tak jasne-uśmiechnełąm się ukazując moje białe zęby.
Ruszyłam w strone drzwi z Lolą na smyczy.Wyszliśmy poza teren domu.
-No więc po co wyciągnołeś mnie z domu ?
-Ponieważ mam kolege ,który ma siostre.A ta siostra jest modelką,i szukają paru.
-I co mam z tym wspólnego ?
-Masz wszystko czego tam wymagają.
-A co ja będe tam prezentować ?
-Bielizne i ubrania-próbował powstrzymać śmiech.
-Zboczeniec
-Nie ja ci poważnie mówie.
-Niech zgadne ,,Victoria's Secret" ?
-Tak-pokazał swój rządek śnieżnobiałych zębów
-Zastanowie się-wystawiłam język.
-Okey,a gdzię się wybierasz ?
-Pobiegać z bratem , a przy okazji idę z psem-wskazałam na Lole
-Moge dotrzymać ci towarzystwa ?
-Jeśli chcesz-uśmiechnełam się
-To idę się przebrać.
-To ja czekam.
-Jak zawsze-odparł
-Fantazja cię ponosi-zachichotałam
Justin ,,puścił" mi oczko i odszedł a jak weszłam do domu gdzie zobaczyłam tanczącą wyginam śmiało ciało.
-Sophi czy ty masz rybe w tyłku-zaśmiałam się gdy zobaczyłam jej reakcje.
-Nie dosłowie ,ale tak-A tak wogóle co to było.
-Ale co było,ja o niczym nie wiem.
-Tak,tak-odparła rozbawiona
Przerwał nam dzwonek do drzwi,podejrzewałam kto to mógł być.Eyden poszedł otworzyć po czy mnie zawołał.W drzwiach stał Justin ubrany w to : 
-Gotowa ?-zapytał z przekonaniem.
-Zawsze i wszędzie-puściłam oczko i zawołałam Eydena.
-Choć idziemy
-Idę.
-To może ja jednak nie pójdę do dziewczyn
-Idź stęskniły się.-wystawiła język,natomiast Justin po cichu się zaśmiał
-Ta na pewno.Życze miłej zabawy
-Dzięki
Kiedy wyszliśmy z domu dałam Eydenowi Lolę by poszedł z nią pobiegać ,natomiast ja biegłam truchtem.Justin biegł koło mnie , i po chwili zaczął rozmowę.
-No więc...-powiedział nie śmiało.
-No więc gadaj wreszcie-odparłam po chwili ciszy.
-No bo mam dwa bilety na mesz koszykówki.
-To dobrze-uśmiechnęłam się
-Ułatwiłaś mi zadanie-zrobił smutną minę.
-Chciała byś się ze mną wybrać ?-zapytał nie śmiało.
-Z chęcią
-To jutro na-sprawdził coś na telefonie-9:45 masz być gotowa.
-Tak jest-wyszczerzyłam się.
~*~
Biegaliśmy jeszcze tak z 2 godziny.Kiedy byliśmy pod moim domem Justin odprowadził mnie pod drzwi.
-To jutro widzimy się na meczu.
-Okey ,a może ja przyjadę swoim autem?
-Jeśli trafisz-posłał mi szyderczy uśmieszek.
-Zamknij się Bieber.
-Mi się zdaje czy ty jesteś pewniejsza od kąd cię spotkałem jako Bieber ?
-Nie no coś ty-przeciągnęłam ostatnie litery.
-Dobra , dobra-pocałowałam go w policzek i otworzyłam drzwi po czym weszłam do środka.Odrazu jak przyszłam do domu podleciały Sophi i jej przyjaciółki.
-I jak było ? - zapytała Sophi
-Bosko-zapiszczałam idąc do kuchni.
-To znaczy ?-zapytały równo dziewczyny.
-Zaprosił mnie na mecz na jutro.
-Aaa to wspaniale-przytuliły mnie 
-Wiem to !- wydałam z siebie dziwny dźwięk.
-A na którą ?
- O 10 się zaczyna ale mam być gotowa o 9:45.
-Ale jutro o 8 przyjerzdza Rose.
-Wiem,posiedze z nimi do 9:25.Pojade do domu przebiore się i będe na niego czekała.
-Aha.
-Dobra ja idę zrobić mi i Eydenowi kolacje i dać jeść Loli,więc pa
-Pa
Odeszłam od dziewczyn i wybrałam kierunek kuchnia,podeszłam do lodówki i jak się okazało mieliśmy gotową zapiekanke.Wyjełam ją i wsadziłam do mikrofalówki by ją podgrzać.Po jakiś 10 minutach była wystarczająco ciepła więc ją wyciągnełam sobie i Eydenowi po czy mu to podałam.
-Smacznego
-Nawzajem
Gdy skończyłam talerz odniosłam do zmywarki po czym nasypałam Loli na niseczke karmy i wlałam wody.Zdadła i czekała na mnie. Pożegnałam się z Eydenem buziakiem w policzek i poszłam do swojej garderoby.Wziełam piżame i poczłapałam do łazienki.Zdjełam z siebie brudne ubrania i weszłam pod prysznic.Umyłam ciało płynem do kompania,włosy również umyłam.Po ożeźwiającym prysznicu wydarłam się i założyłam na siebie piżame.Po wyjściu z łazienki zobaczyłam Lole pod drzwiami.Wziełam ją na ręce i położyłam się z nią na łóżku.Ustawiłam jeszcze tylko budzik na siódmą.Po chwili zasnełam z Lolą w ramionach.

wtorek, 5 listopada 2013

Rozdział 4

(...) Zasnęliśmy przytuleni do siebie w szybkim tempie. 
Ciąg dalszy.

Rano obudził mnie budzik,który ustawiłam wczoraj przed spaniem.Eyden jeszcze spał postanowiłam obudzić go dopiero o 8.Poszłam po ubrania do garderoby, wzięłam coś eleganckiego co wyglądało tak :
I do tego takie paznokcie :
I takie włosy : 



Kiedy się ubrałam poszłam  iść obudzić Eydena,widać było,że spał ale musiałam go obudzić ponieważ, była już 7:10,więc zaczęłam go budzić.
-Eyden wstawaj.
-Jeszcze 5 minut.
-Wstawaj, bo za nie długo mamy samolot .
-Ale mamy prywatny samolot.
-Tal ale nim lecą nasze wszystkie samochody.
-No okey już idę.
Jak skończyłam rozmowę z Eydenem.poszłam do kuchni a Eyden do swojego pokoju by się ubrać .Szłam powoli do kuchni ,aż wkońcu doszłam i zobaczyłam w niej mamę.
-Hej mamo
-Hej nie widziałaś Eydena ?
-Poszedł teraz ubrać.
-Ale wczoraj jak patrzałam to go nie było  w jego pokoju 
-Bo spał ze mną.
-Czemu ?
-No bo się bał miał iść z Sophi do KFC jak ty to mówiłaś, a okazało się jaki mi to Eyden powiedział ,że był w kinie z Sophi i jej koleżankami na jakimś horrorze. 
-Gdzie Sophi ? 
-Nie wiem 
-Dobra zrób sobie i Eydenowi śniadanie a ja  idę pogadać z Sophi.
-Okey.
Mama poszła, a ja zabrałam się za robienie śniadania dla mnie i Eydena.Postanowiłam zrobić Eydenowi tosty a sobie płatki owsiane z świeżymi owocami.Tosty były gotowe a moje płatki jeszcze stygły.
-Eyden na śniadanie-krzyknęłam z kuchni.
-Już idę.-powiedział schodząc ze schodów.
-Masz tu śniadanie i jedz bo zara jedziemy na lotnisko.
-Ile mam czasu ?
-Z 5 minut.
-Okey.
Eyden zaczął jeść a ja poszłam po moje płatki,wzięłam je i poszłam do salonu i włączyłam telewizor,zara mama przyszła do mnie i powiedziała : 
-Emili ruszaj się i jedziemy.
-Dobrze ,już skończyłam.
-Daj to i idź  do przed pokoju i zakładaj buty.
-Okey a walizki?-zapytałam 
-Tata zapakował ci twoje do samochodu i do dwóch  taxówek
-Haha ,aż tyle
-Tak idz
-Idę.
Poszłam do przed pokoju i założyłam buty które wcześniej pokazałam,i poszłam do swojego samochodu.Mama zaczęłam : 
-Sophi z kim jedziesz na lotnisko?
-A z kim mogę ? 
- Z każdym.
-To  ja chcę z Emili-zaczął Eyden 
-Dobra to ty Sophi jedziesz z nami-powiedziała mama.
-A nie mogę z Emili ?-zapytał Sophi.
-Jak Emili się zgodzi-powiedział tata.
-Emili?-spytała Sophi
-Okey-powiedziałam z nie chęcią 
-To jedziemy-oznajmili równo rodzice.
Wsiedliśmy wszyscy do auta i ruszyliśmy,a za nami siedem taxówek.Na miejsce dojechaliśmy w mniej więcej w 20 minut.Pracownicy wypakowali nasze bagaże ,a my poszliśmy do odprawy,kiedy nas "przeszukali",skończyli w ciągu minuty i poszłam razem ze wszystkimi do samolotu,zajęliśmy swoje miejsca i czekaliśmy by odlecieć,za chwile podszedł jakiś chłopak.
-Hej śliczna ,to miejsce jest wolne ?-zapytał wskazując na miejsce obok.
-Tak śliczny-wystawiłam język.
-Uuuuu ostra-zaśmiał się.
-Ta jasne.
-Tak tak ,a jak masz na imię?-zapytał
-Emili-oznajmiłam nie zainteresowana.
-A ja Justin.
-Interesujące.
Po chwili przyszedł Eyden z toalety.
-Emili ile jeszcze ?
-Jeszcze 2 minuty.
-Okey poczekam.
-Nie masz wyboru.
-Też cię kocham <3.
Pokazałam tylko dziubek
-A to kto ?
- Mój brat.
***
Rozmowę przerwał nam pilot,który powiedział  ,że zara londujemy i mamy zapiąc pasy.Jak powiedział tak zrobiliśmy z Eydenem i nowo poznanym chłopakiem-Justinem.Londowaliśmy z 5 minut i w końcu byliśmy na lotnisku.Wstaliśmy z miejsc i ruszyliśmy z Eydenem w stone wyjścia,ale jak na złość zaczepił mnie Justin.
-Co chcesz ?-zapytałam
-Twój numer,kotku.
-Nie rób z siebie gorszego debila.
-A jestem?
-Zastanów się KOTKU.-podkreśliłam
Poszłam do Eydena ,ale poczułam jak ktoś wsadz mi coś za stanik od tyłu sukienki.Wyciągnełam to i popatrzałam na małą kartke i pisało  na niej ,,Ty nie chciałaś podać numeru to ja podałem PS:Zadzwoń ;*
Schowałam karteczke do torebki i doszłam do mamay,taty,Sophi,Eydena.Byliśmy przed lotniskiem gdzie czekały na nas taksówki,ponieważ samochody był już w nowym domu.Wsiedliśmy do taksówek i ruszyliśmy.Po jakiś 20 minutach byliśmy. Moim oczom ukazał się piękny dom:
Mama otworzyła drzwi i zabaczyłam taki hol : 
Tata wytłumaczył nam gdzie mamy swoje pokoje i poszliśmy do nich.Mój był piękny wyglądał tak : 
Moja łazienka:
A na łóżku leżał nowy telefon w cudnej obudowie i laptop : 
Zobaczyłam jeszcze jedne drzwi.Poszłam i otworzyłam,moim oczom ukazała się wielka garderoba : 
Myślałam ,że zemdleje,usłyszałam jak mama nas woła więc poszłam.Jak się okazało mama chciała nam pokazać reszte domu.
Kuchnia: 
Jadalnia:
Salon:
Sala kinowa : 

Sala muzyczna,ponieważ rodzice uważają ,że mam potęncjał z Sophi do świewania więc oto i sala : 

Później poszliśmy do ogrodu,był wielki:
A na środku ogrodu stała piękna fontana <3 : 
Mama powiedziała ,żę jeszcze na ,,deser" jest basen.No właśnie zapomniałam o basenie,zeszliśmy z schodków a ja oniemieniałam był BOSKI : 

A nie daleko były meble ogrodowe:

Widaś było z tamtąd tył domu.Postanowiliśmy,że pojedziemy na zakupy ponieważ nie było nic na kolacje.Była dopiero 16,więc poszłam się przebrać.Wybrałam dość wygodny strój,ale jednak buty były na koturnie.Raz się żyje, pomyślałam i ruszyłam w strone walizek gdzie były moje ubrania ,wybrałam ten zestaw : 
Było 30 stopni więc nie zmarzzne.Przebrałam się i poszłam do swojego auta.Sklep był blisko więc dojechaliśmy w 6 minut.Kiedy dojechałam wyszłam z auta i pokierowałam się w strone wejścia.Weszłam do sklepu i odrazu poszłam na dział z płatkami poszukać moich ulubionych czekoladowo-orzechowych. Zauważyłam ,że są ale na ostatnie półce która była wysoko.Wyciągnełam ręke i dotknełam je ale niestety tylko koniuszkiem palców.Nagle zobaczyłam ,że ktoś wysiągnoł ręke po po te same pładki co chciałam.Odwróciłam się i zobaczyłam tego samego chłopaka co w samolocie(Justina czy jakoś tak).
-Proszę-powiedział podając mi pładki 
-Emm dzięki -uśmiechnełam się.
-Czemu nie zadzwoniłaś ?-zapytał
-Ach tak to jednak mnie pamiętasz,co ja tekiego zrobiłam ?
-A czemu miała byś coś zrobić?
-Bo spotkałam ciebie.
-To źle ?
-Ależ skąd-powiedziałam-A jeśli chodzi czemu nie zadzwoniałm,chodzi o to ,że facet powinien pierwszy zadzwonić -unisłam jednom brew.
-Ale jak mam do ciebie zadzwonić skoro nie mam twojego numeru ?
-To chcesz ?
-No oczywiście-wystawił język 
-Masz karteczke ?
-A po co ci ona ?
-Żeby zapisać.
-Masz mój telefon,ale ty też daj mi telefon to i ja ci dam numar.
-Okey,tylko proszę cie nie wydzwaniaj ani nie pisz do mnie w nocy,zrozumiano?
-HAHA oczywiśćie
Zapisałam mu swój numer on zapewne też mi go wpisał do telefonu.
-A gdzie mieszkasz ?
-A co cię to ?
-Chcę wiedzieć
-Daj telefon -powiedziałam
-Poco ci telefon?O! patrz znalazła się karteczka i długopis.
-Debil.
-To daj to i ci zapisze i idę bo pewnie się martwią co ja tyle na tych pładkach robie.
Zapisałam mu adres na karteczce.
-Ja mieszkam niedaleko
-O nie nawet ni przychodz.
-Ździwisz się.
-Oby nie narazie.
-Narazie
Poszłam jeszcze po lody czekoladowe i waniliowe i poszłam do wszystkich
-Gdzie ty byłaś droga damo.
-Na pładka-zaśmiałam się 
-Tyle tych pładków było ,że nie mogłaś się zdecydować ? 
-Tak dokładnie,a macie wszystko?
-Tyle co cię nie było to cały sklep mogliśmy kupić
-Haha to jedziemy ?
-Tak ale po co ci lody ?
-Do jedzenia 
-Chodzcie jedziemy bo już późno.
-Późno jest dopiero 18 godzina.
-Idziemy.
-Dobra Dobra 
Gdy wychodziłam zobaczyłam Justina pakującego torby do samochodu,postanowiłam ,że coś zapomniałam i ,że musze się wrócić i ,zę zara przyjade,chciała z nim porozmawiać.
-Momo ja idę jeszcze po chrupki zara przyjade.
-Masz 15 minut z dojezdem 21.
-Dobrze-zrobiłam poważną mine.
Kiedy odjechali weszłam do sklepu i poszłam na dział z chrupkami i popcoornem ponieważ chciałam poglądać jekieś filmy i pogadać z Justinem.Napisałam do niego SMS.

Do Justina:
Justin weź przyjdz na dział z chrupkami.

Od Justina.
Już pędze  piękna niewiasto.

Do Justina:
Hahaah PIĘKNA proszę cię.

Po 2 minutach po napisaniu do niego zjawił się.
-No więc co chciałaś
-Pogadać.
-Tak tak to pewnie randka w ciemno.
-Hahaha jeszcze czego ?
-Nie no już powaga.
-Dobra ty się zastanawiaj co chcesz powiedzieć a ja se wybiote chrupki
Wziełam jedne chrupki ,drugie popcoorn i wreszcie się odezwał.
-Poco ci tyle chrupek i wg? 
-Chcę oglądać filmy.
-Ze mną ?
-Nie z siostrą i bratem.-wystawiłam język.
-I chłopakiem.
-Ja nie mam chłopaka.
-Dobrze wiedzieć.
-Hahah dobra trzymaj mi te chrupki a ja idę po : żelki tone żelków ,jogurty,i cole.
Stał tam jak głupi a ja poszłam po wszystkie wymienione  rzeczy .Wziełam żelki,jogurty.cole i zobaczyłam ,że Juss czeka z tymi chrupkami przy kasie.Podeszłam do niego i za chwile miałam płacić.Gdzy doszła na mnie kolej zapłaciłam i ze wszystkimi siatkamin poszłam do auta z Justinem który mnie do niego odprowadził ,był taki słodki.
Doszliśmy do auta. -Dziękuje ci za pomoc.-powiedziałam 
-Nie ma za co.
-Jest i to dużo-zaprzeczyłam sciągając buty.
-Czemu sciągasz buty ?
-Bo mnie noogi bolą.
-Ach tak ?
-Tak jeszcze raz dziękuje.
-Pa
-Pa 
Dałam mu całusa w policzek i usiadłam na miejsce kierowcy ,ale drzwi były otwarte ,ponieważ gadałam jeszcze z Justinem.
-Myślałem ,że dasz coś więcej nie tylko w policzek.
-Wyobaźnia cię ponośi.
- Dobranoc.
Tera on dał mi całusa w policzek.
-Dobra jadę bo będe miała ochrzan.
-Pa 
-Pa, może jutro się spotkamy jak nie chcesz się pożegna.
-To do jutra.
-Do jutra.
Wreszcie ruszyłam,nie wiem co ale coś mnie u niego pociągało.Do domu o dziwo dojechałam na czas.Wziełam siadki i buty i weszłam do domu,gdzie czekała cała rodzina.
-Jestem!-krzykneła ,tak by cała  rodzina mnie słyszała.
Nie usłyszałam odpowiedzi ale zara dobiegł mnie odgło kroków w moją strone.Za chwile przyszedł Eyden z Sophi owinięci ręcznikami,najwidoczniej byli w basenie bo kapała z nich wod.
-Emili jesteśmy sami w domu bo rodzice pojechali na ROMATYCZNĄ KOLACJE a później na noc do hotelu i do jutra tak do południa jesteśmy sami w domu.-Zaczeła Sophi.
-To chyba dobrze ?
-Dobrze?Będzie extra.-powiedział Eytan.
-A wy tera co robicie ?
-Kąpiemy się w basenie.
-To idzcie ja zara do was przyde i też popływam tylko idę się przebrać.
-Okey.
Po skończeniu rozmowy poszłam przebrać się w strój kompielowy , wybrałam taki : 
Zaraz po przebraniu się poszłam popływać,Sophi z Eydenem  skakali do wody a ja za chwile dołączyłam.
***
Po godzinie spędzonej w wodzie postanowiłam ,że pójde robić kolacje.Zarzuciłam na  siebie szlafrok który wcześniej ze sobą wziełąm i wolnymi krokami ruszyłam w strone domu i zawołałam Eydena bo on też ma iść zemną  do domu na  kolacje i żeby się nie rozchorował,bo z nim nic nie wiadomo.
-Eyden idziesz zemną do domu.
-Czemu?
-Bo idziesz się umyś  a później kolacje,jak zrobisz wszystko to będe oglądała film i jak będziesz chciał obejrzysz zemną.
-Okey.
-Eyden wyszedł i poszliśmy wolnym krokiem w stronę domu.Za chwilę doszliśmy do kuchni.-Eyden co chcesz na kolacje ?
-Pładki.
-Dobra ja też pładki.
***
Po jakiś 3 minutach mleko się zagrzało i zalałam nim nasze pładki,po wykonaniu czynności poszliśmy do jadalni gdzie zjedliśmy pładki ze smakiem.Gdy skończyłam z Eydenem jeść pładnki odnieśliśmy je do zmywarki.Eyden poszedł się kompać i ja.Weszłąm do swojej łazienki puściłam wode i obmyłam się szybko.Wyszłam z pod prysznica i ubrałam moją piżame.Wyszłam z łazienki i zobaczyłam siedzącego Eydena na moim łóżku.
-Emili śpiący jestem.
-To idź spać.
-Ale ja chcem spać z tobą.
-No okay wsumie też jestem śpiąc.A Sophi już w domu ?
-Tak kąpie się albo już śpi,
-Dobra to wskakuj do łóżka i spać.A jutro jedziesz zemną po rzeczy dla pieska ?
-Tak ,tak,tak.
Ja poszłam jeszcze na dół włączyć alarm i zamknąć drzwi.Skończyłam i poszłam się położyć a kiedy weszłam do pokoju zobaczyłam Eydena który bawi się na moim telefonie.
-Co robisz u mnie na telefonie.
-Gram ,ale coś przyszło albo coś bo zadzwoniło.
-Daj telefon.
Eyden podał mi telefon i zobaczyłam : 

Masz wiadomść od :Justin ^_^ 
Hej mała masz na jutro jakieś plany ?

Do:Justin ^_^ 
Mam ;) :p 

Od:Justin ^_^ 
Szkoda ;'/ 

Już nic nie odpisywałam po prostu zgasiłam światło i położyłam się koło Eydena.Za chwile odpłynełam do krainy snów.