-A ty co jeszcze nie ubrana?
-Cholera wchodz.-otworzyłam szerzej drzwi i poleciałam na góre jak wystrzelona z procy a jeszcze szybciej Justin.
-Ty tu siedz a ja idę się ubrać
-Dobra.
Polazłam do garderoby i wygrzebałam jakąś sukienke.Wyglądało to wszystko tak:
Poszłam jeszcze szybko po kawe do kuchni i wyszłam z domu.Czekałam koło auta Justina.Po chwili weszłam do auta na miejsce pasażera i ruszyliśmy.Po 10 minutach byliśmy.Wyślizgnełam się z auta i szybkimi krokami.Od drzwi przywitała mnie kim uścieskiem,i za chwile dołonczył do nas Justin.
-Czemu jesteście tak późno ?-zapytała poważnie.
-To jego wina-wskazałam na Justina.
-Tak przezemnie jak ja cię....-przerwałam mu.
-Zamknij się ,musze na kogoś zwalić-posłałam mu słodki uśmiech
-Dobra to moja wina-podniusł ręke.
-Dobra choć się ubrać,a ty..idź coś robić.
-Trzymaj-wepchnełam mu swoją kawe.
Poszłam z Kim do pokoju z by się przebrać.Powiedziała ,że pierw mam ubrać sukienke a dopiero później bielizne,wsumie to i tak była sukienka tylko krótka,no ale co mi tam.Założyłam wszystko na siebie i wyszłam do Kim.
-Więc tak wychodzisz w tym po Alice w trakcie piosenki Bruno Marsa.Chodzić wiesz jak i gdzie czyli problemu nie ma.
-Tak-potwierdziłam.
-Natomiast w bieliźnie wychodzisz po Liv i uważaj będziesz 'kroczyć' przy piosence Justina.
-O mój Boże to Justin Bieber-zrobiłam mine typu "A co mnie to obchodzi" i uniosłam jedną brew.
-Bardzo śmieszne.-podszedł Bieber.
-Wiem to-puściłam mu oczko.
-Dobra idź 'kroczyć'-zaśmiał się Bieber.
Walłam go w ramie i poszłam 'kroczyć' hahah to mnie rozwala.Bruno Mars zaczoł śpiewać a Alice poszła.Chwile poczekałam i Kim mnie wypchneła.Szłam jak modelce przystoi,czyli nogi równo i ble ble...Na końcu wybiegu zapozowałam i tymi ruchami wróciłam i szybkim krokiem pobiegłam do mini 'garderoby' poszłam się przebrać.Ten strój po prostu wielbiłam.I pomyśleć ,że to bielizna.Wyszłam i stanełam za Liv która już wychodziła.I znowu to samo.Po zejścu z wybiegu poszłam się przebrać w swoje ciuchy.Wyszłam już przebrana gdzie Justin schodził.
-Nieźle śpiewasz z playbacku-puściłam oczko i próbowałam odejść ale Bieber mnie zaciągnoł do swojej garderoby.
-Co ty robisz idioto-wyrwałam się.
-Nic-powiedział z sarkazmem.
-Ja idę-wystawiłam język.
-Jak nie chcesz zobaczyć mnie bez koszulki to idź.
-To pa-pomachałam i wyszłam,gdzie na moje nie szczęście szłam Kim.
-Co ty robiłaś u Justina-wskazała na drzwi od garderoby.
-Co ? To jest garderoba Justina-zrobiłam zaskoczoną mine.
-Co wy kombinujecie ?
-Nic,to ten zboczeniec mnie tam zaciągnił.
-To ty się tam przebierałaś.-kopła w drzwi po czym się otworzyły i walły Justina.
-No pięknie, i kto mnie zawieźie do domu?-zrobiłąm zawiedzioną mine.
-Ja.
-A tego nieprzytomnego idiote.
-Olga-uśmiechneła się
-Olga?-powtórzyłąm
-Tak to ta-wskazała na grubą kobiete z wąsikiem i jedną złonczonąi brwiż.
-Hahahah,Bieber twoja laska-lekko go kopnełam.
-Co ? Gdzie ? Jak?-zapytał zadowolony.
-Tak tam jest twoja lala-wskazałam na Olge.
-No ja nie moge , niezła-zaśmiał się,oczywiście powiedział to w sarkazmie.
-Wiem to kocie-puściłam mu oczko

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz